ZNAJDŹ WYDARZENIA DLA SIEBIE

Pierogi, nie chłopaki. U chłopaków – nowy lokal na Chłodnej

– To jest to gejowskie miejsce? – z powątpiewaniem stwierdził mój towarzysz, widząc przez okno restauracyjne stoliki w knajpce na Chłodnej. Ale nie o takich chłopaków w #UChłopaków chodzi – właściciele chcą tu bowiem krzewić kulturę nie mniejszości, lecz jedzenia, równie chłodno przyjmowaną w dzielnicy.

Piw Paw – nic, tylko rzucić pawiem

Właściciele baru #PiwPaw poszli na całość i przegrali. W ich #lokalu znajdziemy prawie 60 piw z nalewaka i drugie tyle w lodówkach. Liczba jest tak oszałamiająca, że w pierwszej chwili każdy klient chce uciekać. Sama byłam świadkiem sytuacji, w której dwóch zdezorientowanych chłopaków opuściło lokal, mówiąc: „Żywca nie ma”.

Stop wege propagandzie, czyli nowa zielona miejscówka

Obserwując moich znajomych dochodzę do wniosku, że w dobrym tonie jest ostatnio przejść na weganizm, ewentualnie zrezygnować z glutenu czy laktozy. Czasy mięsożerców zdecydowanie już się skończyły, nawet jarosze poszli w odstawkę. Dziś, żeby żyć trzeba być radykalnym. #WGruncieRzeczy – nowa wegańska knajpa w śródmieściu działa zgodnie z tą zasadą. Śmierć półśrodkom! #Vegan for life.

Burger Ponit – smak Alabamy, Mississippi i Georgii w bułce

Burgerów w Warszawie mamy dużo i jeszcze więcej. Zaryzykowalibyśmy nawet tezę, że w każdej warszawskiej dzielnicy znajdzie się choć jedna budka z mielonym w bułce. Nie dziwne więc, że burgerów doczekał się też #Wawer. I pewnie nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, że #BurgerPonit nakarmi nas smakiem każdego ze stanów. Smacznie i z fantazją.

SweeTea – pomieszanie z poplątaniem

Stara zasada mówi, że nie wolno oceniać książek po okładce, a ludzi i miejsc po zdjęciach na Facebooku. Warto się tego trzymać, bo można się potem nieźle zdziwić. #SweeTea to nowa knajpka, która została otwarta na #StarymMieście. Czy w – jak ją określono – #GaleriiSmaku  uradujemy nasze kubki smakowe?

Well done, czyli wielkie amerykańskie żarcie

Kraków robi dobrą robotę. Przynajmniej w kwestii amerykańskiego żarcia. Jeżeli wasze doświadczenie ze zjednoczonym jedzeniem kończyło się na popularnych fast foodach, to koniecznie musicie odwiedzić #WellDone. Hamburgery, skrzydełka i naleśniki nie muszą smakować jak plastik. Wręcz przeciwnie. Nie mogą. I nie smakują. W #WellDone oczywiście.

The Harvest. Molekularne żniwa mistrza Roberta

Równanie jest proste: jeść w #TheHarvest = jeść dobrze. Ale pamiętajcie, że w bawełnianych dresach i ulubionych trampkach, które są takie fajne, bo z połowy podeszwy odpadła już guma, nie poczujecie się zbyt komfortowo w towarzystwie pozostałych gości, którzy za casual uznają nienagannie skrojony garnitur. Ale jeśli jesteście po wypłacie (pensji lub kieszonkowego) i macie ochotę na odrobinę luksusu, a przede wszystkim na naprawdę dobre i nieoczywiste jedzenie, to warto wybrać się do nowej kuchni mistrza #Roberta.

Warmia. Miejsce magiczne

Warmia to miejsce wyjątkowe. Historia nie oszczędzała tego regionu. Przechodził z rąk do rąk, był najeżdżany przez wojska i dewastowany. Szkoda, bo to region, w którym swoje największe dzieła stworzyli Ignacy Krasicki czy Mikołaj Kopernik. Dziś region powoli wraca do czasów swoje świetności, choć nadal zdarza się Polakom utożsamiać go z Mazurami.

Tuk Tuk – Lepiej thai niż wcale

Niedawno usłyszałem opinię, że na placu Zbawiciela można otworzyć jakikolwiek interes gastronomiczny i na pewno odniesie się sukces. Testem na prawdziwość tych słów będzie przyszłość #TukTukThaiStreetFood. Bo mam wrażenie, że to lokal właśnie jakikolwiek. W środku jest skromnie, jasno i przyjemnie. Taki bezpieczny minimalizm.

Niezłe ziółko, czyli jak na działce u babci

Są takie miejsca, w których czujesz się dziwnie swojsko. Miejsca, w których po przekroczeniu progu myślisz sobie: „Hej, czy ja już tu kiedyś byłam?”. Tak właśnie stało się tuż przy skrzyżowaniu Kruczej z Wilczą, gdzie natrafiłam na kawiarnię #NiezłeZiółko. Skąd to deja-vu?

Przychodnia. Nie wyleczysz się i nie zjesz

Białe parawany, pojemniki do dezynfekcji, chirurgiczne lampy, dziwne i przerażające sprzęty, których przeznaczenia lepiej się nie domyślać. Wnętrze nowej knajpki o nazwie #Przychodnia to składowisko budzących podstawówkowe lęki lekarskich narzędzi – miejsce wygląda, jakby przenikały się tu dwie rzeczywistości: barowa i szpitalna. Dziwne uczucie.

Nowe Miejsca: Berlin Bistro

Niemieckie jedzenie nie należy do najbardziej subtelnych. Trochę też nie brzmi. Taki #sauerkraut kojarzy się raczej z plutonem egzekucyjnym, #eintopf to jakaś trudna do wyleczenia egzema, no i nieśmiertelne wursty, czyli coś, co – jak się wydaje – prędzej można znaleźć na trawniku, a nie w lodówce.