Len, fartuch i ogród. Jan/F/Chodorowicz prezentuje kolekcję „DOM”

Czerwcowe popołudnie, przedwojenny rodzinny dom przy jednej z żoliborskich uliczek, pranie kołyszące się na sznurku między drzewami. To nie scenografia, lecz Jan Chodorowicz i jego kolekcja „DOM” na lato 2026. Jeden z najbardziej przemyślanych pokazów polskiej mody autorskiej od lat.

Chodorowicz nie boi się sięgać po kody odzieży roboczej, reinterpretować inspiracji twórczością Helmuta Langa czy japońską estetyką ubioru robotników. Tym razem przeniósł jednak środek ciężkości z warsztatu do domu. I nie chodzi tu o estetyzację wnętrz. Chodzi o gest, o rytuał, o to, co dzieje się między poranną kawą a rozwieszaniem prania. Kolekcja „DOM” jest opowieścią o tym, jak zwyczajne czynności stają się twórcze, kiedy zaczynamy naprawdę je dostrzegać.

Kluczowy motyw kolekcji? Fartuch. W rękach Chodorowicza staje się czymś zupełnie nowym. Skrojony po skosie zamienia się w zwiewną sukienkę. Użytkowe detale: szlufki, kieszenie i uchwyty – zachowują swój roboczy charakter, ale zyskują lekkość. Dosłownie i w przenośni, bo kolekcja powstała z lnu, a konkretnie we współpracy z polskim producentem tkanin Świat Lnu. Len nie jest tu modnym chwytem. To materiał, który od pokoleń towarzyszy domowi, codzienności i rzemiosłu. Pasuje do tej opowieści idealnie, zwłaszcza podczas gorącego lata.

Pokaz wyreżyserowany przez Kasię Sokołowską i Emi Buchwald miał formę performansu. Modelki i modele wykonywali codzienne czynności: nakrywali do stołu, podlewali rośliny, rozwieszali pranie. W kieszeniach i uchwytach sylwetek tkwiły świeże kwiaty. Kontrast między technicznym krojem a ich delikatnością był jednym z najmocniejszych wizualnych zdań tego pokazu. Zadebiutowała również współpraca z Filomeną Smołą z Galerii Objekt, która stworzyła szklane interpretacje charakterystycznych dla marki karabińczyków. Pojawiły się one w dzianinowych sylwetkach i pięknie domknęły całość: moda, rzemiosło i sztuka użytkowa spotkały się w jednym miejscu, w jednym geście.

Letnia kolekcja „DOM” już wkrótce trafi do Japonii. Dzięki wsparciu grantu Instytutu Przemysłów Kreatywnych Jan Chodorowicz zaprezentuje ją na jednym z najważniejszych rynków mody autorskiej na świecie. Trudno o lepszy dowód na to, że polska moda może i powinna być eksportowana. Nie jako ciekawostka, lecz jako pełnoprawny głos w globalnej rozmowie o modzie.

Zdjęcia: Materiały prasowe

-->