Agnieszka Adam, artystka wizualna i projektantka plakatów, opowiada o swojej wystawie i rezydencji artystycznej w Arktyce.
„Wiele miałam już wystaw na całym świecie, nawet na billboardach na Times Square w Nowym Jorku, ale ta w Arktyce była przekroczeniem wszystkiego – nie tylko granic geograficznych koła podbiegunowego. To była moja indywidualna wystawa – nie pierwsza, ale taka, w której wszystko zależało wyłącznie ode mnie i chyba pierwszy raz naprawdę czułam ciężar tej odpowiedzialności.
Arktyką zafascynowałam się wcześniej, jednak dopiero kiedy dotarłam na Svalbard, zrozumiałam jej skalę. To 78° szerokości północnej, około 1300 kilometrów od bieguna. Ostatniego dnia pobytu weszłam do Spitsbergen Artists Center, zobaczyłam wystawy i zaczęłam rozmawiać. Okazało się, że trafiłam na dyrektora centrum, Niko Saikkonena, oraz jego żonę Dominikę, Polkę, z którą prowadzi to miejsce. Powiedzieli: „opowiedz, co chcesz zrobić”. Napisałam i zaprosili mnie na rezydencję.
Wybrałam moment, kiedy tutejsza zima jest najbardziej odczuwalna – wtedy, gdy w Europie zaczyna robić się naprawdę ciepło. Chciałam poczuć to miejsce fizycznie: na skórze, we włosach, tak, żeby bolało. Kiedy wysiadłam z samolotu, zimno uderzyło natychmiast, ostre, wchodzące pod skórę. W tym miejscu słowo „wiosna” brzmi jak żart.
Longyearbyen to niewielka osada licząca około 2,5 tysiąca mieszkańców. Dalej jest już tylko znak z niedźwiedziem, a poza nim można poruszać się wyłącznie z bronią. Niedźwiedź polarny waży do 800 kilogramów i stojąc na dwóch łapach, może osiągnąć nawet trzy metry wysokości. W dzień czasem było słońce, ale nocą wiał wiatr – taki, który nie tylko wieje, ale śpiewa. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałam. Pojawiały się zorze polarne i była cisza.
Najtrudniejsza okazała się samotność. Ludzie są życzliwi, ale zdystansowani, artyści pracują osobno. Dla mnie to było jak operacja na otwartym sercu. Im bardziej wchodziłam w to miejsce, tym wyraźniej rozumiałam, jak bardzo jest unikalne i jak szybko znika. Zmiany klimatyczne w tej części świata zachodzą wielokrotnie szybciej niż gdziekolwiek indziej – Arktyka dosłownie topi się na naszych oczach.
Zrozumiałam, że nie mogę robić subtelnych prac. Muszą być bezpośrednie i mówić wprost.
Tak powstała wystawa „I’M TOO HOT”, składająca się z dziewięciu plakatów i trzech instalacji artystycznych, które pozostały na Svalbardzie. Opowiada o tym, że robi się za ciepło i że musimy coś z tym zrobić”.
Prace artystki można zobaczyć na stronie: www.agnieszkaadam.com







