Burgerów w Warszawie mamy dużo i jeszcze więcej. Zaryzykowalibyśmy nawet tezę, że w każdej warszawskiej dzielnicy znajdzie się choć jedna budka z mielonym w bułce. Nie dziwne więc, że burgerów doczekał się też #Wawer. I pewnie nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, że #BurgerPonit nakarmi nas smakiem każdego ze stanów. Smacznie i z fantazją.
Wycieczka do warszawskiego Wawra okazała się niebywałą okazją do podróży po smakach #StanówZjednoczonych. #BurgerPoint to skromna, mała budka przy ciągnącej się kilometrami ulicy #Patriotów. W środku niewiele miejsca, zaledwie dla jakiś 4 osób, jednak jak pogoda dopisze można usiąść na zewnątrz. W menu kilka stałych, klasycznych pozycji jak #BBQ, Serowy #Cheddar czy #Vege, plus sezonowa kanapka inspirowana kuchnią prosto z #USA. Żeby móc się zorientować w smakach jakie oferują wybrałam trzy pozycje. Pierwszy plus zdobyli jeszcze nim dostałam burgera – co by się nie zapchać, można wybrać lady size.
Na pierwszy ogień poszedł #Cheddar (19zł) – smaczny, idealnie wypieczone mięso (można wybrać według uznania bardziej krwisty lub wysmażony kotlet) jednak nic nadzwyczajnego. Następny przyszedł #Vege (19zł) z boczniakiem (co tydzień do wyboru również portabella, burak lub kotlet z czerwonej fasoli). Bardzo dobry (mimo, że jestem mięsożerna) z domowej roboty sosami, delikatny w smaku. Na koniec poszedł #Bazyl, który zrobił najlepsze wrażenie: sos bazyliowy, czerwona cebula, suszony pomidor, parmezan, awokado i rukola (24zł).
W aktualnym #menu z pozycji sezonowych była #Georgia. W środku niej musztarda, rukola, czerwona cebula, pomidor, sos blue cheese, cebula karmelizowana na coli (!), boczek i żurawina. Zgrzeszyłabym, gdybym nie wzięła chociaż kęsa. Połączenie dość odważne, ale trafione. Sos pleśniowy wydaje się być lekko mdły, jednak słony boczek i słodka żurawina równoważą skrajne smaki. Jeśli lubicie odważne połączenia, to pewnie przypadnie wam do gustu.
Kuba, który przygotowuje menu zdradził mi, że mieszkańcy okolic mogą spodziewać się niespodzianki w skrzynce pocztowej – jednak nie chciał powiedzieć, co #BurgerPoint schował w kopercie. Taki przywilej tylko dla sąsiadów. Na koniec rzucił mi jabłko, które można wziąć w ramach deseru. Podsumowując: Całkiem przyjemne miejsce. Będąc przejazdem w okolicach, warto zatrzymać się na szybki i smaczny obiad w miłej atmosferze.

