Tuk Tuk – Lepiej thai niż wcale

Warszawa ul. Mokotowska 17

Niedawno usłyszałem opinię, że na placu Zbawiciela można otworzyć jakikolwiek interes gastronomiczny i na pewno odniesie się sukces. Testem na prawdziwość tych słów będzie przyszłość #TukTukThaiStreetFood. Bo mam wrażenie, że to lokal właśnie jakikolwiek. W środku jest skromnie, jasno i przyjemnie. Taki bezpieczny minimalizm. Wielkiej finezji nie ma też w daniach serwowanych w Tuk Tuku. Słodkiemu chilli z kurczakiem należy oddać, że było w nim sporo kurczaka. Chociaż całe danie było już małe. Na pewno za małe, jak na 23 PLN, które kosztuje. Jeszcze mniej zrozumiała jest cena za garsteczkę warzyw z woka – 20 PLN.

Solidnie wypadł #PadThai – flagowe danie lokalu. Solidniej nie znaczy zachwycająco. Jak słusznie zauważył mój współtowarzysz, #TukTuk to momentami poziom Noodli w Pudle, tyle że trochę mniej i trochę drożej. Wyszukanych smaków w tym lokalu nie uświadczymy, ale jedzenie dostaniemy szybko, będzie ciepłe, a składniki świeże. Głównym plusem pozostaje jednak lokalizacja. Jeśli przy wieczornym piwku w pobliskim Planie B albo wódeczce w Warszawskiej dopadnie was #głód (najlepiej jednak nie za duży), to ciepły #thai będzie jak znalazł.

To przypomina historię słynnych zapiekanek pod Centralnym, które warszawscy imprezowicze uznawali za najlepsze na świecie. Do czasu aż nie spróbowali ich na trzeźwo, a nie między 2 a 5 nad ranem. Na razie Tuk Tuk jest teoretycznie otwarty do 22, ale obsługa zapewnia, że w weekendy, jeśli będzie potrzeba, jedzenie będą wydawać dłużej. Trzymamy kciuki i prosimy o kilka ulepszeń (cena, wielkość, smak), bo na tajski street food miejsce na placu Zbawiciela z pewnością jest.

Dodaj komentarz

-->