The Harvest. Molekularne żniwa mistrza Roberta

Warszawa ul. Domaniewska 34A

Po co ktoś miałby jechać na ulicę Domaniewską? Chyba tylko do wymarzonej pracy w agencji reklamowej, firmie leasingowej albo korporacji, która jest właścicielem marki znanych mebli kuchennych lub systemów telefonii komórkowej. W tym biznesowym raju, którego mieszkańcy codziennie od 16 odświeżają stronę www.czydomaniewskastoi.pl, by za każdym razem przeczytać: „Tak, stoi”, jedzenie kojarzy się ze stołówką #Sodexo, włoską kantyną zwaną przekornie i pociesznie #Paviano, panem kanapką i może jeszcze z food trackiem, wydającym podobno niezłe burgery. Dlatego otwarcie nowej restauracji, której szefem kuchni jest #RobertTrzópek, wywołało niemałe poruszenie. Bo #Trzópek to w świecie rodzimej gastronomi nie byle kto. Jego curriculum vitae musi robić wrażenie nawet na kulinarnych dyletantach.

Niepozorny pan Robert spędził lata w restauracjach z gwiazdkami Michelina – z kopenhaską Nomą i hiszpańską El Buli na czele (uznawanymi za najlepsze na świecie), gdzie przyglądał się pracy legendarnego Ferrana Adrii, ikony kuchni molekularnej. I właśnie połączenie „kuchni przyszłości” z tradycyjnym podejściem do przyrządzania jedzenia decyduje o sukcesie Trzópka. W #TheHarvest prezentuje pełną gamę swoich możliwości: kozi ser i buraki przemienił w pyszny mus serwowany z malinami (26 PLN), foie gras umieścił wśród cytrusów confit i emulsji z grejpfruta (46 PLN), a ostrygi ukrył pod musem imbirowym i galaretką rabarbarową (48 PLN). Dania bliższe kuchni tradycyjnej w The Harvest też świetnie smakują. Risotto z kurkami i truflami (42 PLN) być może jest risottem doskonałym, a już z pewnością taki właśnie jest kukurydziany kurczak podany z ziemniakami purée i warzywami (39 PLN). Równanie jest proste: jeść w #TheHarvest = jeść dobrze. Ale pamiętajcie, że w bawełnianych dresach i ulubionych trampkach, które są takie fajne, bo z połowy podeszwy odpadła już guma, nie poczujecie się zbyt komfortowo w towarzystwie pozostałych gości, którzy za casual uznają nienagannie skrojony garnitur. Ale jeśli jesteście po wypłacie (pensji lub kieszonkowego) i macie ochotę na odrobinę luksusu, a przede wszystkim na naprawdę dobre i nieoczywiste jedzenie, to warto wybrać się do nowej kuchni mistrza #Roberta.

Dodaj komentarz

-->