Artysta, którego znasz z podstawówki
Orange Warsaw Festival
Chemical Brothers
Jedni z nielicznych, którym w gąszczu elektronicznych brzmień udało się znaleźć własną ścieżkę. Muzyka Toma Rowlanda i Eda Simonsa wyrasta z kwaśnej atmosfery Madchesteru i tanecznej rewolucji zapoczątkowanej przez twórców Haçiendy, choć duet od razu zaczął eksperymentować, łącząc house z techno, hiphopowymi bitami i psychodelią. Odkryci przez Andy’ego Weatheralla, guru brytyjskiej elektroniki, szybko stali się jednym z synonimów muzyki dance (jak Anglosasi określają całą taneczną muzykę elektroniczną) lat 90’. [rar]
OPEN’ER Festival
Prodigy
Kaseta z „Music for the Jilted Generation” i kupiony na stadionie piracki „Experience” uczyły mnie, czym jest muzyka elektroniczna, jak ważny jest w niej wygar i – przede wszystkim – czemu warto ścierpieć na szkolnej dyskotece wszystkie wolne Nirvany i Metalliki. „Voodoo People” i „Poison” to poziom czadu, który w muzyce rozrywkowej zdarzył się może kilkanaście razy. I choć dziś Prodiże nie nagrywają już takich szlagierów – a ja nie mam 12 lat – to wciąż Flint z Maximem potrafią rozkręcić młyn pod sceną i nawet z grzecznej zazwyczaj open’erowej publiki wykrzesać trochę agresji. [fika]
