Subiektywny top 7 Nowych Horyzontów

Żona policjanta / Die Frau des Polizisten
reż. Philip Gröning
Niemcy 2013

Żona policjanta będzie ofiarą. Będzie bita, maltretowana i poniżana. Będzie trwała w toksycznym związku, znosząc kolejne ciosy i upokorzenia. Nie będzie jednak scenom przemocy towarzyszyła dramatyczna muzyka, mąż jej nie będzie bezduszną bestią, a gazetowa czerń i biel niknąć będzie w pełnej gamie operatorskich i scenariuszowych niuansów. Bo tak jak pierwsze trzy zdania nie są spoilerem fabuły, tak najnowsze dzieło autora „Wielkiej ciszy” nie jest filmem interwencyjnym, w którym proble staje się ważniejszy niż treść i forma. Skłaniający często twórców do stawiania diagnoz temat przemocy domowej Philip Gröning ujął w ciąg poetyckich scen, których wachlarz estetyczny rozciąga się od liryzmu po turpizm, od metaforyki po pełną dosłowność. Choć z początku wydawać się może, że „Żona policjanta” bliska jest stylowi Michela Haneke, niemieckiemu reżyserowi daleko do austriackiego chłodu. W każdej sekundzie jest on blisko ludzi, nie koncepcji, a dzięki irytującemu z pozoru zabiegowi podziału filmu na rozdziały pozwala z równą mocą wybrzmieć zarówno „najbanalniejszym” scenom, jak wybuchom brutalności. Unikając prostych, medialnych rozwiązań stawia widza pod ścianą bezradności, niepewności i strachu. W miejscu, które w filmie zajmuje córka bohaterów. [Filip Kalinowski]

Dodaj komentarz

-->