Blue
reż. Derek Jarman
Na ten rok przypada 20. rocznica śmierci Dereka Jarmana, ikony kina gejowskiego, filmowca, poety i scenografa, który po długiej chorobie w 1994 roku zmarł na AIDS. Jego ostatni pełnometrażowy film niezbyt często można zobaczyć na dużym ekranie. „Blue” to jego opus magnum, podsumowanie artystycznych poszukiwań, poruszająca spowiedź. A także film bez obrazu – pod koniec życia reżyser zaczął tracić wzrok, a ostatni kolor, który dostrzegał, to właśnie niebieski. „Blue” to jednolita, niebieska kurtyna spuszczona na ekran niczym jedno z płócien Yves’a Kleina, ulubionego malarza Jarmana. Spoza kadru do widzów docierają odgłosy dnia codziennego i fragmenty dziennika reżysera, który czytają jego zaprzyjaźnieni aktorzy, Tilda Swinton i Nigel Terry. Szum morza, kroki na szpitalnym korytarzu, imiona zmarłych na AIDS bliskich, które wracają jak posępny refren. Kino, które hipnotyzuje i oswaja ze śmiercią. W tym intymnym słuchowisku splatają się najważniejsze wątki w twórczości Brytyjczyka – poezja i polityka, mężczyźni i sztuka, miłość i śmierć. Ta kronika odchodzenia w czasach, gdy AIDS było ostatecznym wyrokiem, bardziej niż jakakolwiek fabuła pozwala odczuć sytuację reżysera. Po 20 latach „Blue” wciąż emanuje niezwykłą siłą. [Mariusz Mikliński]
