Chłopaki są z rocznika ’99. Urodzili się w Warszawie, dorastali w podobnych środowiskach i wybrali tę samą drogę – aktorstwo. Dziś ich kariery krzyżują się w netfliksowej produkcji o Lady Pank, gdzie wcielają się w członków legendarnego, polskiego zespołu. Miejcie na nich oko – to mocne talenty i ciekawe osobowości. A świat kina o takich twórców się upomina.
Poetycka wrażliwość Huberta Miłkowskiego nie jest ozdobnikiem. To jego naturalny sposób patrzenia na świat. W „Hiacyncie” potrafił wydobyć kruchość spod ciężaru lat 80., a w „Norwegian Dream” udowodnił, że bohater w ruchu – rozdarty między językami i tożsamościami – staje się portretem dorastających mężczyzn. Być może nawet całego pokolenia.
Mikołaj Matczak idzie innym tropem: w „Utracie równowagi” pokazuje, jak wiele można opowiedzieć półtonem, niedopowiedzeniem i drobnym gestem. Chyba woli precyzję od fajerwerków, konsekwencję od efekciarstwa. Obaj przeszli przez solidną szkołę aktorstwa – łódzka filmówka w przypadku Huberta i krakowska tradycja Akademii Sztuk Teatralnych Mikołaja dały im rzemiosło, ale też świadomość, że aktorstwo nie polega na odgrywaniu. I tym się kierują. Miłkowski bada granice empatii i męskości, Matczak – równowagi i pęknięć współczesnego człowieka. Wspólnie pojawiają się dziś na planie najnowszej produkcji Netfliksa o Lady Pank, której premiera przewidziana jest na przyszły rok. Ich gra ma świeżość i dojrzałość refleksji. W tym połączeniu widać nową falę młodych twórców. Czy to wyróżnik Pokolenia ’99? Może tak być. W rozmowie okazują się świetnymi kompanami – błyskotliwi, z luzem, który sprawia, że chcesz z nimi usiąść w knajpie i przegadać pół wieczoru.
Tekst: Rafał Kruhlik
Zdjęcie: Olga Tuz



