Happy Birthday Leo DiCaprio! – 10 najlepszych filmów z DiCaprio

Miłość do Leonardo DiCaprio nie była miłością od pierwszego wejrzenia. Jako mały szkrab obejrzałam na VHS-ie “Titanica” i zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale nie doszukiwałam się wtedy w tym filmie kunsztu aktorskiego. Na długie lata zapamiętałam scenę w aucie i tę przeromantyczną na dziobie statku oraz moment, kiedy natrafia on na górę lodową. Po latach, już jako dojrzały i zaprawiony widz, natrafiłam na ten film w telewizji i z sentymentem oraz zaangażowaniem obejrzałam go ponownie. Jednak trochę czasu zajęło mi zanim przekonałam się do DiCaprio i stałam się jego fanką.  Nawróciłam się po obejrzeniu “Przetrwać w Nowym Jorku”. Lepiej późno niż wcale. Nasz solenizant ma na koncie cztery nominacje do Oscara, dwa Złote Globy, jedną Złotą Malinę za film “Człowiek w żelaznej masce” i nominację do tej nagrody za rolę w “Niebiańskiej plaży”. Z okazji 40. urodzin przypominamy te role DiCaprio, która najbardziej nam się podobały i zapadły w pamięć. Jeśli największym pragnieniem i najlepszym prezentem dla Leo, jest statuetka Oscara, to życzymy mu tej nagrody, chociaż jak wiadomo, to nie ona jest wyznacznikiem prawdziwego, aktorskiego talentu. A jakie są wasze ulubione role DiCaprio i czego mu życzycie?

eb815

1780854_666135803447106_1861057073_n

 

Kariera filmowa DiCaprio rozpoczęła się w 1991 r. od występu w horrorze “Critterss 3”, ale to film “Co gryzie Gilberta Grape’a”, w którym wystąpił dwa lata później, utorował mu drogę do sławy i przyniósł mu pierwszą nominację do Oscara w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. 19 letni wtedy Leo wcielił się w rolę umysłowo chorego Arnigo. Jako aktor drugoplanowy partnerował Johnny’emu Deppowi, ale aktorsko, to Depp partnerował jemu.

 

 

Również w 1993 r. pokonał około 400. konkurentów podczas trwającego cztery miesiące castingu i zdobył rolę u boku Roberta De Niro i Ellen Barkin w filmie “Chłopięcy świat”, który jest adaptacją książki Tobiasa Wolffa pod tym samym tytułem. DiCaprio wciela się tutaj w rolę niesfornego nastolatka, który po ślubie matki, za wszelką cenę pragnie uciec z domu od apodyktycznego ojczyma.

 

Dwa lata później wystąpił w filmie “Przetrwać w Nowym Jorku”, który powstał na podstawie pamiętnika “The Basketball Diaries” Jima Carrolla. Gra tam chłopaka, dla którego ucieczką od świata jest gra w kosza i pisanie wierszy. Niestety z czasem zaczyna on eksperymentować z narkotykami, co przekreśla jego karierę sportową i sprawia, że trafia na ulicę, walcząc o przetrwanie i próbując wyjść z uzależnienia. Poniżej jedna z moich ulubionych scen z tego filmu, w której możecie usłyszeć piosenkę zespołu The Doors “Riders on the storm”. Dla Jima, głównego bohatera jest to moment przełomowy.

 

“Romeo i Julia” w reżyserii Baza Lurhmana nie może być substytutem lektury. Aktorzy oczywiście zwracają się do siebie słowami pisarza, ale akacja dramatu toczy się w bardzo uwspółcześnionej Weronie i Mantui. Całość jest dość kiczowata, a momentami ma się wrażenie jakby oglądało się teledysk albo telenowelę. Mimo wszystko to ciekawy i niesztampowy pomysł na adaptację lektury szkolnej.

 

W “Titanicu” DiCaprio zagrał Jacka, któremu udało się wygrać w karty bilet na statek płynący do Stanów Zjednoczonych. Wierzy, że tym samym los się do niego uśmiechnął i jego życie się odmieni. Nie ma pomysłu na siebie, nie wie, co chce robić, bardzo ładnie rysuje, a na statku poznaje miłość swojego życia, pochodzącą z arystokratycznej rodziny Rose. Niestety ta miłość nie przetrwa wszystkiego.

 

W “Złap mnie, jeśli potrafisz” Leo jest cwaniakiem, którego lubimy mimo wszystko i wszystko jesteśmy mu w stanie wybaczyć. Wiemy, że postępuje źle, ale kibicujemy mu z całych sił. Film opowiada autentyczną historię oszusta z lat 60. XX wieku, Franka Williama Abagnale’a, który po odsiedzeniu wyroku za liczne oszustwa, został specjalistą w dziedzinie zabezpieczeń dokumentów bankowych oraz czeków.

 

Film “Aviator” przyniósł DiCaprio drugą nominację do Oscara tym razem w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy. Wcielił się tam w rolę ekscentrycznego Howarda Hughesa, amerykańskiego miliardera, pilota oraz producenta filmowego. Chociaż film nie zebrał najlepszych recenzji, a mnie osobiście wynudził, to Leo pokazał wachlarz aktorskich możliwości.

 

Wypadałoby napisać coś więcej niż tylko to, że film “Incepcja” jest świetny. Kupuję ten magiczny świat wnikania do marzeń sennych i prawdę mówią chciałabym spróbować coś zaprojektować, ale zaufajcie mi nie jestem architektem. Szefem tego niecodziennego projektu jest tu Leo, który w filmie gra Cobba, specjalistę od dokonywaniu włamań do snów innych osób. Dzięki temu może pozyskiwać informacje oraz wprowadzać nowe dane do obcych umysłów.

 

Filmem “Django” DiCaprio całkowicie mnie do siebie przekonał. Gra tu zamożnego plantatora Calvina Candiego, który upodobał sobie walki mandingo, organizowane pomiędzy czarnoskórymi niewolnikami. Jak to u Tarantino bywa, krew się leje, jest zabawnie, a w tle niesamowity soundtrack. W scenie poniżej Leo nieumyślnie uszkodził sobie dłoń. Mimo dość poważnej i głębokiej rany, nie przestał jednak grać i dokończył scenę.

 

Ponownie spotkanie z Martinem Scorsese (zrobili razem pięć filmów) zaowocowało czwartą już nominacją do Oscara za rolę maklera giełdowego Jordana Belforta w filmie “Wilk z Wall Street”. DiCaprio zagrał manipulanta, oszusta, króla życia, niesamowitego mówcę i kobieciarza. Myślę, że w tym filmie dał z siebie wszystko, ale liczę na to, że jest nam w stanie pokazać jeszcze więcej.

Dodaj komentarz

-->