„Free The Nipple” w obronie kobiecych praw. Czy aby na pewno? Zobaczcie, o czym aż huczy w Stanach Zjednoczonych.
„Uwolnić sutki” to hasło organizacji walczącej dosłownie o odsłanianie kobiecych sutków. Stowarzyszenie zmaga się z cenzurą, którą utożsamia z uciskiem kobiet na całym świecie. Według niej, nakaz zakrywania piersi w miejscach publicznych jest jawną dyskryminacją. Przecież mężczyźni nieskrępowanie paradują latem bez koszulek zarówno na plaży, jak i w mieście. Panie za taką swobodę muszą słono zapłacić. Karmienie piersią lub chodzenie topless w miejscach publicznych grozi pokaźną karą pieniężną, a nawet aresztem. Rozporządzenie to panuje w 35 stanach. Mimo zalegalizowania przez Rząd Nowego Jorku w 1992 roku negliżu w takim wydaniu, władze wciąż dokonują tam aresztowań. Czemu „Free The Nipple” tak zależy na pokazywaniu piersi? Członkowie tego szokującego ugrupowania chcą uzmysłowić społeczności, że cycki to nie tylko seksualna igraszka i podnieta dla mężczyzn. To przede wszystkim źródło życia dla nowonarodzonych i symbol macierzyństwa. Akcję wspiera wiele celebrytek i gwiazd Hollywood.
Propagandę w środowisku show businessu zapoczątkowały Rihanna i Cara Delevigne, które zbulwersowała cenzura narzucona przez facebook’a na ich roznegliżowane fotki. W ślad za nimi podążyły Miley Cyrus, Liv Tyler, Rita Ora, oraz Willow Smith a grono zwolenniczek tej pro-sutkowej rewolucji wciąż rośnie. W grudniu zeszłego roku do kampanii promującej przedsięwzięcie dołączył film w reżyserii amerykańskiej aktywistki, aktorki i producentki Liny Esco.



