9. festiwal Pięć Smaków. Polecamy najlepsze filmy

Azjatyckie kino coraz rzadziej trafia na nasze ekrany. Festiwal Pięć Smaków (12-20 listopada) na szczęście trzyma rękę na pulsie. Już od dziewięciu lat dzięki jego organizatorom możemy się przekonać, że filmy z Dalekiego Wschodu to znacznie więcej niż pięć smaków. Niżej polecamy pięć tytułów, które trzeba uwzględnić w festiwalowych planach.

 

Smak umami: „Korporacja 3D”
reż. Johnnie To


Miks azjatyckiej sumienności i perwersji. Weteran kina akcji Johnnie To tym razem stworzył niepowtarzalny musical o wyścigu szczurów. W świat mrożących krew w żyłach deadline’ów, piętrzących się arkuszy kalkulacyjnych i domagających się 200 procent normy menadżerów widza wprowadza młody stażysta, który marzy o bezpłatnym stażu w międzynarodowym molochu. W walce o stanowisko stanie z nim w szrankiabsolwentka Harvardu. Zanim jednak stoczą pojedynek na briefy i asapy, będą musieli poznać gatunki kaw, jakimi raczą się zmęczeni podliczaniem przychodów członkowie zarządu. „Korporacja 3D” to muzyczna satyra na korporacyjny kapitalizm, którego groteskowe oblicze obnażają piosenki w stylu chińskiego popu. Dla odważnych i zapracowanych.

 

Smak słodki: „Okulary”
reż. Naoko Ogigami

megane-2007

W tym roku Pięć Smaków pochyla się nad twórczością japońskich reżyserek. Choć środowisko filmowe w Kraju Kwitnącej Wiśni jest wyraźnie zdominowane przez mężczyzn, to począwszy od lat 90. kobiety coraz częściej stają za kamerą. Organizatorzy postanowili się skupić na dokonaniach autorek mało znanych w Europie. Wśród nich szczególnie wyróżnia się Naoko Ogigami. Jej dwa prezentowane podczas festiwalu filmy, „Okulary” i „Kot do wynajęcia”, to obyczajowe komedie przesycone niecodziennym, absurdalnym poczuciem humoru. W „Okularach” patrzymy na Taeko, młodą kobietę, która na jednej z wysp Okinawy szuka odosobnienia. Ucieczkę przed rzeczywistością uprzykrzają jej nieprzeciętnie mili pracownicy pensjonatu. Bardzo japońskie.

 

Smak słony: „Zabójczyni”
reż. Hou Hsiao Hsien


Oszałamiający wizualnie hołd dla kina sztuk walki znanego jako wuxia. Ten mało znany w Europie gatunek ma dla azjatyckiej popkultury takie samo znaczenie, jak western dla amerykańskiej. Najważniejszy współczesny reżyser z Tajwanu, Hou Hsiao-Hsien, pracował nad „Zabójczynią” od ponad 20 lat. Powstał film zaskakująco zmysłowy, utrzymany w medytacyjnym rytmie, pełen niezwykłych kadrów, w których twórcom udało się uchwycić ducha tradycyjnego malarstwa chińskiego. Podczas festiwalu będzie też można obejrzeć klasyczne filmy tego gatunku z lat 70. prezentowane z odrestaurowanych kopii.

 

Smak gorzki: „Cień za księżycem”
reż. Jun Robles Lana


Odkrycie z Filipin. Do tego filmu podszedłem bez przekonania. Nie dość, że historyczna tematyka – walka filipińskiego rządu z komunistyczną partyzantką na początku lat 90. – zapowiadała kino hermetyczne, to kopia, którą otrzymałem do wglądu, pozostawiała wiele do życzenia. Gdy jednak przywykłem do niedoskonałych kolorów i dźwięku, na pierwszy plan wysunęło się to, co najważniejsze: świetnie napisana historia, w której nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Gorąca noc, małżeństwo przesiedlone z terenów objętych działaniami wojennymi gra w karty z zaprzyjaźnionym żołnierzem. Nikt tu jednak nie ma czystego sumienia, a stawką, o którą grają wszyscy troje, okazuje się życie. „Cień za księżycem” to kino polityczne, w którym temat nigdy nie przesłania bohaterów i ich indywidualnych intencji. Zrealizowany w jednym ujęciu film trzyma w napięciu od pierwszych minut.

 

Smak kwaśny: „Tanatos pijany”
reż. Chang Tso-chi

Odważny portret tajwańskiej młodzieży. Dwóch braci i matkę, którzy żyją pod wspólnym dachem, łączy niewiele więcej niż używki. Rat żyje z dnia na dzień, dorabia gdzie popadnie i kłóci się z pijaną matką. Starszy Shanghe bez powodzenia szukał szczęścia w Stanach, po powrocie próbuje swoich sił w lokalnym show-biznesie. Reżyser Chang Tso-chi prowadzi swoją rozchwianą niczym bohaterowie kamerę po podejrzanych zaułkach Tajpej. Szwenda się po nocnych klubach, w których zapija się przytłaczającą codzienność, i zagląda do obskurnych mieszkań, w których zapija się kaca. Sugestywne, pulsujące od młodzieńczej złości oblicze azjatyckiej metropolii.

Dodaj komentarz

-->