10 filmów na jesienne i zimowe wieczory

Nadszedł czas, kiedy każdemu z nas w pewnym momencie udziela się jesienna chandra. Wstawać się nie chce, bo za oknem ciemno i ponuro. Na dwór też wychodzimy niechętnie, bo jest zimno i wietrznie. Wkładamy na siebie milion warstw, żeby nie złapało nas przeziębienie, a i tak skubany wirus nas dopada. Wtedy lądujemy w łóżku i chociaż skarżymy się na katar, ból głowy czy gardła, to po pilota sięgamy z łatwością. Czas choroby można jednak wykorzystać efektywnie, nadrabiając np. zaległości filmowe. Niedługo na chodnikach pojawi się też szybko brudzący się biały śnieg, który z czasem zamieni się w tzw. kaszankę, a to zwiastować będzie przerwę zimową, podczas której na pewno nie zasiądziemy do nauki, tak jak planowaliśmy. Oddamy się wtedy innym ziemskim przyjemnościom. Lekiem na całe zło i wypełnienie nudy, może być domowy lub kinowy seans filmowy. Zobaczcie, jakie filmy polecamy na długie jesienne i zimowe wieczory. A co wy oglądacie, chcąc zapobiec jesiennej depresji i zaklinając nadchodzące mrozy?

1. “Zaginiona dziewczyna” w reżyserii Davida Finchera wodzi widza za nos. W głównej roli zobaczymy Bena Afflecka wcielającego się w rolę mężczyzny, którego żona znika bez śladu w dniu ich piątej rocznicy ślubu. Podejrzenia padają od razu na niego. Ben postanawia udowodnić, że jest niewinny i rozwiązać zagadkę zaginięcia swojej ukochanej. Tak naprawdę nie wiadomo komu do końca wierzyć i w co wierzyć. Film trzyma w napięciu do samego końca, a z kina wychodzimy z poczuciem pewnej niesprawiedliwości i niezgody. Chociaż Zaginiona… ma też swoje minusy (długość), to Fincher po trzyletniej przerwie jaką zrobił sobie od kina, daje nam dobrze zrealizowany thriller ze świetną rolą Rosamund Pike (wyczuwam nominację do Oscara). Film powstał na podstawie książki Gillian Flynn pod tym samym tytułem.

 

2. “O krok od sławy” to film, który zarazi was pozytywną energią. Niesamowite osobowości ze świata muzyki, które zazwyczaj śpiewają w chórkach i których tak często nie widzimy albo nawet nie znamy, w tym filmie przejmują ster i ukazują blaski oraz cienie swoich karier solowych oraz śpiewania z takimi gwiazdami jak Sting czy Mick Jagger. To film, który porusza, wzrusza, śmieszy i nakłania do refleksji. Wszystko to jest oczywiście okraszone porządną dawką muzyki. Czysty rock’n’roll. Więcej o filmie przeczytacie w recenzji, którą znajdziecie tutaj.

 

3. “Stowarzyszenie umarłych poetów” to przede wszystkim film z niezapomnianą rolą Robina Williamsa w roli nauczyciela, z którym każdy chciałby mieć zajęcia. Do czytania książki, która powstała na podstawie filmu, nawet się nie zabierajcie. Zamiast tego usiądźcie wygodnie w fotelu z paczką chusteczek i zobaczcie jak jedyny w swoim rodzaju Kapitan uczy życia i nieszablonowego myślenia. Carpe diem!

 

4. W filmie “Frank” panie nie nacieszą się widokiem twarzy jednego z najprzystojniejszych obecnie aktorów, Michaela Fassbendera bowiem prawie przez cały film zakrywa ją sztuczna, tekturowa głowa. Michael wciela się w rolę ekscentrycznego muzyka, który razem ze swoim awangardowym zespołem, wyprzedza swoją epokę.  Jest zabawnie, ale tylko na początku. To słodko-gorzka komedia o poczuciu akceptacji, inności, młodzieńczych fascynacjach i poszukiwaniu samego siebie. W końcowej scenie filmu, kiedy Frank wykonuje piosenkę “I love you all”, łzy same napływają do oczu. #Frank#I#think#you#are#freaky#but#I#like#you. Więcej o filmie przeczytacie tu.

1 207 komentarzy

Dodaj komentarz

-->