Wizyta na cmentarzu kojarzy nam się zazwyczaj z pierwszolistopadowym tłokiem, ciotkami plotkującymi pośród festyniarskich zniczy oraz młodymi gotami robiącymi sobie sesje zdjęciowe na Facebooka. Polskie nekropolie to bardzo często wyprane z emocji miejsca przypominające efekt pracy taśmy produkcyjnej anonimowego zakładu kamieniarskiego. Zupełnie jak na blokowisku z wielkiej płyty – zero klimatu, zero urody. Są jednak na świecie takie cmentarze, które nawet jeśli średnio wierzycie w siły wyższe, sprawią, że poczujecie na plecach dreszcz emocji.
Skogskyrkogården (Sztokholm)
Pierwsze, co olśniewa po przekroczeniu bramy tego nieziemskiego miejsca, to przeogromna zielona łąka. Ponoć projektanci chcieli nawiązać do biblijnego wyobrażenia nieba, nam jednak przyszło do głowy coś bardziej banalnego, a mianowicie sielska tapeta Windows XP. Po zachwytach i zdjęciach pora postawić sobie pytanie: „Gdzie te groby?”, i w ich poszukiwaniu zagłębić się w pobliski las. Na największym sztokholmskim cmentarzu nie ma klasycznych nagrobków, lecz małe poukrywane między drzewami i mchem płytki, dookoła których jak mrówki uwijają się zdyscyplinowane ekipy porządkowe. Jeśli tylko nie patrzymy pod nogi, to trudno uniknąć wrażenia, że otaczają nas jedynie strzeliste sosny. Spacer po tym pięknym parku nie może się odbyć bez wizyty na grobie Grety Garbo, która jak prawdziwa księżniczka spoczęła na wzgórzu w samym sercu bajkowego lasu.
Cmentarz miejski w Cavtat
Pewnie nigdy nie słyszeliście o tym malutkim kurorcie na południu Chorwacji, ale jeśli tylko będziecie mieli okazję odwiedzić południową Dalmację, to poza plażowaniem nie możecie przegapić morderczej wspinaczki na tamtejsze cmentarne wzgórze. Spomiędzy torpedowanych bezlitosnym upałem nagrobków wyłania się bowiem jeden z najpiękniejszych widoków na Adriatyk. Jest tak pięknie, że można tam stać aż do utraty tchu, co zapewne wam się przydarzy, jeśli tylko szybko nie znajdziecie cienia. Najlepszym źródłem chłodu jest jedyny na wzgórzu budynek. Marmurowe mauzoleum wykuto w skale na cześć znanej rodziny kupieckiej. Jest pełne swoistej symboliki, a jego sklepienie zdobią rzeźby 182 aniołów, z których każdy różni się od swojego sąsiada.
Kerepesi (Budapeszt)
Najbardziej „gotyckie” miejsce w naszym zestawieniu. Wierzby, bluszcz, żwirowe alejki i kompletna cisza. A pomiędzy nimi prawdziwe arcydzieła sztuki kamieniarskiej. Takich rzeźb nie zobaczycie chyba nigdzie na świecie. Każdy pomnik to inna epoka i inna historia. Śpiąca Lujza Blaha (węgierska aktorka), kamienna menażeria oraz Chrystus i Maria w najróżniejszych postaciach. Jednak kiedy z każdej strony widzimy spoglądające na nas puste oczodoły i odsłonięte groby, bajka zamienia się raczej w koszmar z „Wywiadu z wampirem”. Sielsko robi się znów na łące, na której skraju stoi mauzoleum Lajosa Kossutha, wybudowane s rozbuchanym antycznym stylu, i kilka „artystycznych” grobów, wśród których uwagę przykuwa przedziwny pomnik z groźnymi mnichami i pełnymi radości kreskówkowymi końmi.
Cmentarz Centralny (Szczecin)
Żeby nie było, że w Polsce poza Powązkami i Pęksowym Brzyzkiem króluje beton i sztampa, polecamy wyprawę do Szczecina. Tamtejszy Cmentarz Centralny to jedna z największych nekropolii świata. Zwiedzanie go to ciężkie zadanie, bo poza ogromną liczbą grobów czeka na nas kilkanaście pomników, kilkadziesiąt stylowych grobów rodzinnych, fontanna (a może to mały staw?), dwa potoki, lapidarium, a nawet ścieżki przyrodnicze z unikalną roślinnością! Jak zatem widać, atrakcji nie brakuje, a na 167 hektarach zieleni można zagubić się na wiele godzin i wybrać się na alternatywny spacer, którego na pewno nie będą zakłócać rozwrzeszczane dzieciaki i grający w piłkę małolaci.
Cmentarz Mafii w Culiacán
Chyba każde miasto przycupnięte na pograniczu Meksyku i USA ma swój mafijny cmentarz, jednak to właśnie położone bardziej na południe Culiacán najczęściej pojawia się na kartach sensacyjnych powieści i reportaży. Miejsce, w które na ostatni spoczynek udają się obwieszeni kajdanami bossowie, to kompletnie inna bajka niż stonowane europejskie nekropolie. Zbudowane pośród pustynnego kurzu i gruzów betonowe bryły to sanktuaria konsumpcjonizmu i doczesnych radości. Wypełnione elektronicznymi gadżetami przypominają małe domki, w których rodzina może spędzać całe godziny. Zwiedzenie tych katakumb jest jednak prawie niemożliwe – jako jedne z niewielu na świecie posiadają one nie tylko klimatyzację, ale również uzbrojoną ochronę…






