Midseason się zaczął oto 4 nowe seriale, które powinniście sprawdzić

Początkowo planowałem, aby ten artykuł składał się z “naj” nowych seriali. Nie podjąłem decyzji, czy miały być najlepsze czy najsłabsze, dlatego ostatecznie doszedłem do wniosku, że trochę pomieszam. Będą cztery kategorie, w każdej po jednym nowym serialu. Mam nadzieję, że przekonam was, aby obejrzeć każdy z nich. Nawet ten zły – przekonacie się, jak bardzo zła może telewizja nawet, gdy ludzie mają nadzieję na coś legendarnego.

Ten, który zaczął świetnie, ale pewnie skończy marnie.

Oczywiście ciężko oceniać serial po dwóch odcinkach, ale wyczułem trochę vibe i wydaje mi się, że “Tyrant” umrze śmiercią bolesną i szybką. Niesamowicie kosztowny, z interesującą historią i fantastycznym pilotem serial już w drugim odcinku obnażył wszystkie swoje problemy. W pilocie mieszanka irytującej amerykańskiej młodzieży, białego Araba o imieniu Barry i historii opartej na “Ojcu Chrzestnym” dała radę, gdyż ten ostatni składnik był najbardziej widoczny. Niestety odcinek drugi już zgubił gdzieś ducha Mario Puzo i tylko męczył średnio interesującą historią i wyblakłymi scenami, które pewnie miały nas szokować. Oczywiście mogę się mylić. Uczucie zmęczenia odczuwałem nawet przy okazji oglądania świetnego “Fargo”, gdy po trzecim odcinku powoli zaczynałem wątpić w sens dalszego sprawdzania telewizyjnej wersji hitu braci Coen. Jednak zostałem z serialem i BUM jeden z najlepszych tytułów roku. Niestety bardzo poważne seriale o wiele łatwiej spieprzyć niż te, z nawet najmniejszą nutką humoru.

Ten, który miał być lepszy od American Horror Story i w sumie jest.

Nie lubię “AHS”. Męczą mnie próby włożenia do jednego serialu conajmniej 15 różnych historii. Naziści, kosmici, duchy, szatan, opętanie – gdy jakiś film gromadzi, aż tyle motywów można być pewnym, że żaden z nich nie doczeka się sensownego zakończenia… Penny Dreadful również skacze z kwiatka na kwiatek z toną postaci i historii, ale jednocześnie poświęca jeden odcinek jednej historii, dzięki czemu scenarzyści faktycznie są w stanie napisać koniec, który ma sens (najczęściej). Dodajmy do tego, że poprzez “PD” do aktorstwa powrócił Josh Hartnett, a produkcyjnie jest to jeden z najlepiej wyglądających seriali ostatnich lat – warto zobaczyć. Szkoda tylko, że ten gotycki serial postanowił w stu procentach stać się strasznym straszydłem rezygnując z co najmniej kilku Igorów dla rozjaśnienia klimatu.

 

Dodaj komentarz

-->