Poznaj Forest Forever – niesamowite lasy w słoikach i butelkach, które możesz trzymać w domu

Słoje w słoju

Wbrew powszechnym obawom nie jest to wymyślna forma uśmiercenia rośliny, tylko danie jej życia. Forest Forever wspiera to, co przy postępującej degradacji środowiska wcale nie jest nam dane na forever.

Pewnego dnia odebrałam telefon i usłyszałam w słuchawce: „umarł”. Moje myśli zaczęły galopować. Nie wiedziałam, o kogo chodzi. Ojca, matkę, przyjaciela? Chodziło o las. A potem jak zwykle okazało się, że wcale nie umarł, tylko po prostu w butelce zaczęła się jesień – ze śmiechem opowiada Justyna Stoszek, która od razu deklaruje, że nie znosi uczłowieczania roślin. Początkowo trudno w to uwierzyć. Od ponad ośmiu lat zajmuje się tworzeniem lasów w słojach i butelkach. Spędza godziny z roślinami, po zapachu potrafi rozpoznać, jakie trawią je choroby, wie, jak się nimi opiekować i gdzie czują się najlepiej. Doskonale zdaje sobie też sprawę, że rośliny są niezależne i żyją swoim własnym życiem, czego wielokrotnie doświadczyła na własnej skórze. Kiedy jednak po raz setny słyszy pytanie: „a one się tam nie uduszą?”, to się trochę gotuje. – Udusić to się może człowiek bez roślin. To my jesteśmy pasożytami na tej planecie, one sobie bez nas poradzą. I to pewnie lepiej – podsumowuje Justyna i cierpliwie tłumaczy, że w zamkniętej przestrzeni tworzy się całkowicie samowystarczalny ekosystem, w którym rośliny mogą przetrwać, wytwarzając w procesie fotosyntezy wszystkie potrzebne im do życia substancje odżywcze. Jedyne, co przenika z zewnątrz, to światło. Dostarcza ono energii niezbędnej do produkcji substancji odżywczych i wzrostu. – Myślę, że gdybyśmy na biologii sadzili lasy w butelkach, zamiast uczyć się na pamięć formułek, to na całe życie byśmy zapamiętali, jak to się wszystko odbywa – dodaje.

SONY DSC

Las nie lubi zmian

Sama rośliny ma poniekąd we krwi. W dzieciństwie często bywała u dziadków na wsi, a jej mama przez pewien czas zajmowała się projektowaniem zieleni miejskiej. Na pomysł sadzenia lasów w szkle wpadła przez przypadek. Chciała zrobić wyjątkowy prezent dla swojego przyjaciela, więc w laboratoryjnej fiolce posadziła mu poziomkę. Po kilku dniach dostała telefon, że roślina ma owoce, a z mchu wyrastają dziwne roślinki. To zainspirowało ją do dalszych eksperymentów. Dziś w jej pracowni można zobaczyć słoje z nawet siedmioletnim lasem, który wygląda zupełnie, jak miniaturka prawdziwej puszczy. Są lasy mieszane, tropikalne, magiczne kompozycje z figurkami zwierząt czy takie zupełnie „zen”, gdzie rosną tylko dwa drzewa. Różnych gabarytów są też naczynia, w których rządzi las, choć wszystkie są bardzo stare. – Chodzi o grubość szkła. Las potrzebuje specjalnych warunków i nie przepada za zmianami – tłumaczy Justyna. Dlatego też po zabraniu z pracowni „Forest Forever” las potrafi płatać figle. – Kiedyś jakaś pani kupiła egzemplarz dla swojego syna na urodziny. Był piękny, zielony i soczysty. Następnego dnia rano dostałam telefon, kobieta we łzach, że wszystkie liście spadły. Zawsze wtedy tłumaczę, że las to nie ozdoba, las jest żywy i w taki sposób może się aklimatyzować – mówi. Do słoja załączona jest szczegółowa instrukcja, ale Justyna często „opiekunom lasu”, jak lubi o nich mówić, sama doradza, gdzie najlepiej postawić szkło. – Przez pierwszy rok musimy mieć dostęp do lasu, dlatego nie jest szczelnie zamknięty. Po pierwszej wiośnie, jeżeli pojawią nowe listki i wszystko wygląda dobrze, można las zamknąć i już tylko obserwować – tłumaczy.

rest2

Las daje lekcję

Mimo że z pozoru wygląda to prosto, Justyna zarzeka się, że lasy w butelce nie nadają się dla osób, które deklarują, że każda roślinka w domu im umiera. – Ludziom wydaje się, że skoro lasu nie trzeba podlewać, to jest idealny dla osób, które „nie mają ręki do roślin”. To nieprawda. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Są dla osób otwartych na prawdę o naturze, które rozumieją, że pewne rzeczy umrą, a inne się pojawią. Las to nie ogród, tam się nie robi porządków. Nie wszyscy to rozumieją – mówi. Justyna natomiast rozumie, że można chcieć posiadać las jedynie dla ozdoby i nie sprzeciwia się temu, choć otwarcie przyznaje, że bliżej jej do „opiekunów”, którzy sprawiają sobie butelkę z tęsknoty za naturą. Sama chciałaby, żeby jej las zamknięty w szkle uczył szacunku do przyrody, przypominał o tym, jak jest ważna, i dawał lekcję, że człowiek nie może nad wszystkim panować. Kiedy jedna z butli pękła, rośliny same z niej wypełzły i zaczęły tworzyć niebywałą plątaninę korzeni i liści. – Często ludzie pytają ze strachem, a co będzie jak on wyjdzie ze słoika. Żartuje wtedy, że nas zje – śmieje się Justyna i wzrusza ramionami. Bo choć na swojej stronie pisze, że robi magię, to zaczarowanych, człowiekożernych roślin jeszcze nie udało jej się wyhodować.

Forest Forever na Facebooku

1 140 komentarzy

Dodaj komentarz

-->