Historia miasta bezpańskich psów
Marzeniem każdego miasta powinna być książka pokroju „Bukaresztu”. Przenikliwa, śmiała i szczera. Rajmer nikogo w niej nie udaje. Nie osądza, nie krytykuje, tylko wnikliwie przygląda się i drąży. Jako kobieta, jako pisarka i jako turystka, bo przecież nawet znając na wskroś miasto i mówiąc po rumuńsku, wciąż nią jest. „Bukareszt” czyta się jeden wieczór, a w kolejny sprawdza się ceny biletów.
