„F*ck AI“. Biżuteria robiona wyłącznie rękami

Na pierwszy rzut oka to biżuteria. Na drugi, rzeźba, którą można nosić. Dagmar Objects to marka, w której każdy przedmiot powstaje tylko raz, bez serii, bez powtórek i bez taśmy produkcyjnej. Formuła „one and only“ jest tu zasadą, a nie chwytem marketingowym.

Za projektem stoi Dagmar Sikorski, twórca pochodzący z Włocławka. Przez osiem lat mieszkał w Warszawie, a nieco ponad rok temu przeprowadził się na Teneryfę. Tam, we własnym pokoju, który służy mu za pracownię, powstają kolejne prace. Zmiana otoczenia stała się dla niego ważnym źródłem inspiracji. W centrum zainteresowań artysty stoją dwa tematy: przyroda oraz ludzka natura. Widać to w materiałach i formach. Surowe, organiczne kształty ze srebra i cyny przeplatają się z rzeźbionymi twarzami i muszlami. Do tego dochodzą materiały z odzysku: morskie szkło (seaglass), wyrzucone na brzeg i wygładzone przez ocean, a także szkło z butelek po piwie. Rzeczy odrzucone dostają tu drugie życie.

Bez schematu, z metalem

Jak powstaje taki obiekt? Odpowiedź nie jest prosta, bo każda praca rządzi się własnymi prawami.
– U mnie wszystko zależy od konkretnego projektu. Często szkicuję, ale przy moich autorskich pracach, tych robionych całkowicie od serca, a nie na zlecenie, po prostu puszczam wodze fantazji – tłumaczy Dagmar. Największe, rzeźbiarskie formy powstają z mieszanych metali, w które artysta zatapia elementy źle znoszące wysokie temperatury. Tu najważniejsza jest bliska współpraca z materiałem, głównie przez lutowanie. Do tego dochodzą odlewy oraz praca ze srebrną glinką. – Nie mam jednego schematu i dobieram technikę indywidualnie pod dany obiekt, pozwalając procesowi płynąć naturalnie – mówi.

Giger, Sorayama, Kapoor, Kusama

Estetyczne odniesienia są wyraźne. Twórcy bliski jest mroczny, organiczny świat H.R. Gigera, płynna metaliczność Hajime Sorayamy, obłość form Anisha Kapoora i obsesyjne wzory Yayoi Kusamy. Z tych inspiracji wyrasta język, który łączy mrok z delikatnością, a przemysłowy chłód z ręcznie robioną fakturą.

Biżuteria, która zadaje pytania

Dla Dagmara ważne jest nie tylko to, jak obiekt powstaje, ale też co dzieje się, gdy trafia na dłoń.
– Lubię, kiedy moja biżuteria zadaje pytanie: „co to jest?“, „jak to zostało zrobione?“. Zależy mi, żeby od razu budziła wyobraźnię odbiorcy i wywoływała ciekawość u innych: „co ona/on ma na palcu?“ – przyznaje.

Traktuje to jak ukryty język komunikacji, sposób na wyrażenie siebie bez użycia ani jednego słowa. A estetyka, której szuka, jest jednoznaczna: – Kocham nieregularność i szaleństwo formy. Kompletnie nie odnajduję się w gładkich, nudnych, komercyjnych projektach.

„F*ck AI, I did this with my hands“

Za całą marką stoi wyraźny manifest. W czasach, gdy obrazy i formy generuje się jednym kliknięciem, Dagmar Objects stawia na czyste rzemiosło. Każdy obiekt jest wykonany w 100% ręcznie, a hasło „F*ck AI, I did this with my hands“ to świadomy sprzeciw wobec algorytmicznej estetyki i masowej produkcji. Dagmar Objects to dowód, że w świecie szybkich kopii nadal jest miejsce na rzecz, która ma jedno życie, jedną historię i jedną parę rąk, które ją stworzyły.

Zdjęcia: Archiwum prywatne artysty

-->