Lato w nowym wydaniu Pawilonów Nowy Świat!

Gin w Lenistwie, szybkie szoty w Pyk i Łyk, ploty z dziewczynami w Pawilonie 31, czill z sheeshą na poduszkach w Kafefajce… Pawilony Nowy Świat lubimy za to, że możemy tam wpaść na kawę w ciągu dnia, wieczorem spotkać się na piwo ze znajomymi i zahaczyć o szotownię podczas nocnych, weekendowych eskapad. Zaprzyjaźniamy się z barmanami, przechodzimy z lokalu do lokalu, zajmujemy krawężniki, próbujemy nowych drinków. Pawilony znajdujące się w centrum Warszawy są enklawą, miasteczkiem, które tworzy życie Warszawy w bezpretensjonalny sposób. Funkcjonują już kilkanaście lat, teraz, otrzymały nowe życie. Co zmieniło się w Pawilonach? Rozmawiamy o tym z PR menagerem – Filipem Kniejem.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Kultura miejska tego lata przeniesie się do Pawilonów?

Wiesz, kultura miejska zawsze kiełkowała, między innymi, w Pawilonach. To miejsce przyciąga artystyczne dusze, tatuatorów, grafików, streetartowców, grafficiarzy, poetów, malarzy… Przez stereotypy i często nieprzyjazne opinie, Pawilony zostały zepchnięte na peryferia kultury, ale czy to nie właśnie na peryferiach tworzą się najlepsze pomysły? Czy to nie tu jest największa energia? Wystarczy się przejść po lokalach, przyjrzeć się detalom wnętrz, zobaczyć ściany w okolicy, żeby przekonać się że to miejsce serio tętni kulturą.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Konkurujecie z pubami nadwiślańskimi?

Nie da się ukryć, że w okresie letnim, Dzielnica Wisła jest bardzo mocną konkurencją, nie tylko dla Pawilonów, ale dla całej branży gastronomicznej w Warszawie. To naturalne, że ludzi ciągnie do wody, do natury, dodatkowo dochodzi możliwość legalnego spożywania własnego alkoholu – to trudna konkurencja. Jednak moje osobiste doświadczenia z nad Wisły są bardzo ciężkie, może jestem już stary. Tłumy ludzi, wszędzie nieprzyjemnie pachnie, śmieci, bijatyki, nastolatki w niezbyt dobrym stanie latają z głośnikami, tylko komercyjna muzyka w lokalach… ciężko. Wiadomo, że to duże uogólnienie, nie w każdym miejscu nad Wisłą tak jest, ale takie są moje ostatnie doświadczenia.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Skąd pomysł na odświeżenie wizerunku Pawilonów?

Branża gastronomiczna w Warszawie przeżywa prawdziwy boom, co za tym idzie wzrasta jakość usług, nie tylko gastronomicznych. Lokale w całej Warszawie zaczynają przykładać co raz większą uwagę do komunikacji marketingowej, mają co raz lepsze zdjęcia, filmy reklamowe, współpracują z influencerami. Pawilony są częścią branży, mocny punktem na imprezowej mapie Warszawy i naturalnym jest że właściciele wyczuwają trendy, znają rynek i reagują na zmiany. Kolejnym argumentem jest nadszarpnięty wizerunek Pawilonów w ostatnich latach. Wielu ludziom kojarzą się one z pobitym szkłem, bezdomnymi, brudem – miały swój gorszy okres, ale już ze wszystkim sobie poradzili. Teraz większość lokali jest wyremontowana, robią naprawdę dobre koktajle, mają mega wybór piw kraftowych, super ogródki, otwierane na całą szerokość lokali okna – dobrze się dzieje w Pawilonach.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Na jakie działania się zdecydowaliście? Co się zmieniło?

Zaczęliśmy od nowej identyfikacji wizualnej, którą stworzył Mateusz Machalski. Powstał profil na instagramie (@pawilonynowyswiat) oraz strona www.pawilonynowyswiat.pl. Piotr Porębski sfotografował wszystkie Pawilony, każdy lokal został też zaprezentowany w krótkich formach video. Właśnie powstaje pierwszy numer ZINa (rodzaj nieprofesjonalnego pisma) Pawilonów, w którym będziecie mogli poczytać np. o festiwalach muzycznych, podróżach, muzyce, imprezach itd. Ostatnio mogliście wpaść na Targi Winyl i Książka, czy Starter Pawilony – dzienną imprezę DJską. Planujemy niedługo zorganizować też streetartowy live painting na jednej ze ścian. Wszystkie Pawilony zostały zaopatrzone w miski dla psów, a na całym terenie zaczęły się pojawiać stojaki na rowery. Pawilony idą z duchem czasu, w swoim stylu!

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Kto tworzy Pawilony?

Pawilony zdecydowanie tworzą barmani (setki? tysiące? przez lata przewijających się przez Pawilony). To jest żywa tkanka tego miejsca, oni dosłownie, je tworzą – wiele pomysłów na wnętrza, komunikację marketingową, menu itd. wychodzi właśnie od barmanów. Pawilony cały czas zachowują swój lekko anarchistyczny klimat, czego dowodem też jest wolność jaką dostają pracownicy w prowadzeniu miejsc. Druga grupa ludzi to goście, którzy zawsze mieli duży wpływ na wygląd i klimat miejsc. W wielu Pawilonach na ścianach można znaleźć polaroidy albo naklejki przyklejane właśnie przez gości. Wiele ludzi mocno identyfikuje się z poszczególnymi lokalami i prawie każdy ma „swój” pawilon.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

Co łączy, a co różni poszczególne lokale?

Pawilony to totalnie unikatowy tygiel 25 barów, pubów, shot barów i knajp, z których każdy, ma swój indywidualny, niepowtarzalny klimat. Ale co ważniejsze, jest to wyjątkowa wspólnota wszystkich ludzi zamieszanych w to przedsięwzięcie – kelnerów, barmanów, właścicieli, managerów. Wyobraź sobie, że w promieniu kilkudziesięciu metrów ma miejsce 25 imprez – i każda inna. Sztos! To, co różni Pawilony to wystrój wnętrz, muzyka, menu, atmosfera To, co łączy Pawilony to miejsce, ogólna aura, goście, i to że mało kto umawia się w konkretnym Pawilonie, raczej idziemy „na Pawilony”. Całe piękno Pawilonów kryje się w tym odkrywaniu, zwiedzaniu kolejnych miejsc, piwnic, wnętrz, aż trafiasz na to idealne, z Twoją muzyką, z Twoimi drinami, z Twoimi ludźmi, barmanami i tam już zostajesz.

fot. Wojciech Barczuk / Metaluna Agency

projekt. MATEUSZ MACHALSKI

Dodaj komentarz

-->