Statek namiętności vs. Witchcraft – czytamy (?) nowe komiksy porno

Polskie cycki lepsze od japońskich

Na dalekomorskim rejsie fotograf poznaje najpierw córkę kapitana, a potem jej koleżankę. Właścicielka księgarni hipnotyzuje klasowego fajtłapę, co przyciąga uwagę mafii i czarodziejki. Brzmi niewinnie? To jednak pornografia – i to ostra.

statekN2_str2

W Polsce w zasadzie nie wydaje się ani komiksów erotycznych, ani tym bardziej pornograficznych. Wyjątkiem potwierdzającym tę regułę są „Statek namiętności” i „Witchcraft”. Pierwszy tytuł to polska pozycja, co samo w sobie jest wydarzeniem, bo rodzime komiksy z tego gatunku można policzyć na palcach jednej ręki. Drugi to hentai. Autorzy „Statku…” – pisarz science fiction i znany rysownik – ukrywają się pod pseudonimami gdi i au. Dla fandomu te ksywy nie są tajemniczym akronimem, ale z jakiegoś powodu obaj twórcy nie chcą firmować imieniem i nazwiskiem tego komiksu. A nie mają czego wstydzić się, bo album, który można także legalnie przeczytać za darmo online, jest świetny. Ostatnio wydana druga odsłona miłosnych perypetii młodego fotografa z córką kapitana, do której dołącza koleżanka z fajnym biustem, co daje nowe możliwości (powiedzmy) fabularne, jest nieco bardziej schematyczna niż pierwsza część. Jednak to wciąż unikatowa produkcja, która pokazuje, że można zrobić pornosa z fabułą i w efektownej oprawie graficznej (au rysuje szkicowo i upraszcza kreskę, ale to akurat jego zaleta). Historia gdi to klasyczny mokry sen. Scenarzysta wykorzystuje zarówno klisze pornograficzne, jak i romansowe. Mimo to potrafi wykrzesać z nich indywidualny rys, a całość jest świetnie zrealizowana.

„Witchcraft” to całkiem wciągający hentai z elementami fantasy (są czarodziejki, shemale’owe sukkuby), który ma jednak dwie poważne wady. Yamatogawa rysuje precyzyjnie i efektownie, jego kadry są bardzo szczegółowe i pełne dynamiki, przez co rysunki tracą na czytelności. A w pornosie nie chodzi przecież o domyślanie się, co robią bohaterowie. Przede wszystkim jednak scenariusz powiela szkodliwe stereotypy o gwałcie i czerpaniu z niego przyjemności. Mimo tego „Witchcraft” jest mangą, która pokazuje, że sceny różnorakiego seksu można nanizać na nić fabularną, która będzie konkurować o uwagę czytelnika z rysunkami.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te dwa komiksy przekartkować dla czerpania przyjemności z oglądania przedstawień seksu. To przecież dobre pornole i w tej podstawowej funkcji też się sprawdzają.  

„Statek namiętności 2” (4A!)
rys. au, sc. gdi
Dolna Półka

„Witchcraft” (3A!)
Yamatogawa
Yumegari

Zobacz także:

Eskorta – reż. Tommy Lee Jones

Tommy Lee Jones obrazuje stan w taki sposób, że pojedynki rewolwerowców przypominają zabawę w piaskownicy. Zapytany w jednym z wywiadów, dlaczego tak bardzo interesowała go perspektywa kobiet w połowie XIX wieku, przekonywał, że ich obecna sytuacja ma w niej swoje źródło. Czytaj więcej>>

Bully – Feels Like

To nawet zaskakujące, że w czasach, kiedy Nirvana jest inspiracją jedynie dla starszych panów z wąsem oraz młodego liceum, powstają takie nostalgiczne płyty. Czytaj więcej>>

Lianne La Havas – Blood

Do tego fantastycznego grona dołącza Lianne La Havas, która drugim albumem wychodzi ze strefy komfortu (czytaj: folkowego grania podrasowanego czarnymi wpływami), by stać się prawdziwą diwą nowych czasów. Czytaj więcej>>