Słoneczny dzień gdzieś daleko, bajeczna sceneria ślubu i ucieczka z kochankiem – tak Dior przypomina o sobie w walentynkowej kampanii reklamowej. Natalie Portman – jedna z tych kobiet, których nie zdobędziecie nigdy – wciela się w Miss Dior. W obrazku Antona Corbijna bohaterka szykuje się do ślubu, z którego w ostatniej chwili ucieka. Nie wiem, co wiruje bardziej – helikopter jej kochanka, czy płatki kwiatów unoszące się wokół uciekinierki. Produkcja serwuje polskiemu odbiorcy ujęcia na Paryż, szczyptę muzyki Janis Joplin i metaforę wyrwania się z paszczy oczekiwań.
Nie zapominajmy, że Miss Dior to zapach, który święci triumfy od późnych lat czterdziestych na całym świecie . Jego reklama jest przepiękna. Podstawia pod nos koktajl z fantazji o aktorkach (Natalie!) kochankach (w helikopterze…) i ucieczce sprzed ślubnego kobierca. Wszystko jest w porządku, tylko dlaczego ja wciąż nie chcę kupić tych perfum?
