Zaczepiamy was w Pawilonach Nowy Świat!

Gdzie się umówić w centrum miasta? Pod rotundą, albo na patelni. A co potem? Pawilony! Zwłaszcza, że po odświeżeniu wizerunku, lokale zaczęły przyciągać nie tylko ze względu na różnorodność oferty, a także ze względu na klimat (nowe murale, lampki rozwieszone między budynkami…) i organizowane cyklicznie wydarzenia. Wybraliśmy się do nowych Pawilonów i zaczepiliśmy kilkoro z was, pytając o wrażenia i ulubione wakacyjne miejscówki. 

Zosia

Kiedyś często wpadałam do Kafefajki. Dziś jestem w Pawilonach pierwszy raz od dawna i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta zmiana. Na plus! Czuć klimat podobny do tego na Nocnym Markecie. Sporo ludzi, lampeczki, luźna atmosfera – jest fajnie! Mój ulubiony napój? Zdecydowanie białe, schłodzone winko. No i orzeźwiające piwo. Właśnie to tu teraz piję! 

Janek

Pamiętam Pawilony jeszcze z czasów, kiedy było tu średnio przyjemnie. Przychodziłem tu kilka lat temu na piwo, jednak nie byłem przywiązany do tego miejsca – wpadałem na szybkie piwo,  spotkanie z kimś, kto był akurat w centrum. Teraz sporo się zmieniło – widzę, że przychodzi tu coraz więcej osób w moim wieku. A ja – już starszy – chętnie próbuję innych napojów niż piwo. Dowiedziałem się niedawno, że w Pawilonach można napić się różnych rodzajów ginu w Lenistwie, wpadłem także do Klapsa pooglądać specyficzny wystrój. Fajnie, że każdy lokal jest inny i ma różną ofertę. Warszawa się zmienia, powstaje coraz więcej ciekawych miejsc, dobrze, że Pawilony poszły za tym trendem.  
Mój ulubiony napój na lato? Zimne piwo, ale też lemoniada z dużą ilością cytryny. 

Kasia

Jest chillowo. Nie wiedziałam wcześniej, że każdy Pawilon ma swoje koktajle, swoją historię. Zobaczyłam na Facebooku nowe logo, więc zajrzałam na ich nową stronę internetową – jest przejrzyście i rzeczywiście można poznać każdy z lokali od podszewki. Często chadzałam do Eufemii, teraz jestem bywalczynią Hocków-Klocków. Kto wie, może będę wpadać do Pawilonów częściej? 

Dymitr

Jestem w Pawilonach pierwszy raz. Dużo tu różnych miejscówek, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Dobrze się tu czuję więc gdybym mieszkał w Warszawie biforowałbym tu częściej. Sporo miejsca na spotkanie ze znajomymi, komunię chyba też da się zrobić (hehe). Ulubiony napój na lato? Herbata. Alkoholu nie piję.

Zuza

Dużym plusem miejsca jest to, że jest blisko centrum. Można potraktować Pawilony jako bazę startową, bifor przed imprezą. W sumie dobrym pomysłem byłoby znalezienie swojego ulubionego lokalu pośród tych, które tu są i wpadanie tu na piwo, wino, czy sheeshe. W lecie wolę chodzić w niezobowiązujące miejsca, a Pawilony takie są, więc czemu nie! 

Za użyczenie miejsca i poczęstunek dziękujemy Pawilonowi 31! 

5 komentarzy

Dodaj komentarz

-->