Filmy o superbohaterach to rozrywka dla wybranych. Zwykle panowie piszczą z radości, a panie zerkają na zegarki obiecując sobie, że to one wybiorą film na następną randkę. I zwykle jest to lekka komedia romantyczna albo babski dramat. A co by było gdyby udało się to połączyć?
Superbohater w spódnicy? Albo zagubiona pannica w trójwymiarowym świecie? Możliwości na zmiksowanie gatunków jest wiele. A co by było gdyby za kultowy film #Wolverine zabrał się Woody Allen? Akcja na pewno działaby się w Nowym Jorku, a bohater miałby więcej problemów wewnętrznych niż wrogów. Trudno powiedzieć czy taka wersja filmu byłaby by strawniejsza dla dwojga, ale na pewno byłby to ciekawy eksperyment. Choć styl Allena jest tak narzucający, że nawet superbohaterowie przy nim gasną, to warto zobaczyć efekty.
<iframe width=”560″ height=”315″ src=”//www.youtube.com/embed/zOTc7DHhMIs” frameborder=”0″ allowfullscreen></iframe>
