Najbardziej pojechany album w karierze Kevina Parkera i jednocześnie jego opus magnum.
Zapomnijcie o gitarowych riffach i przywitajcie głębokie basy, hiphopowe rytmy i klawisze rodem z klasyków disco. Tame Impala powraca z tarczą, ale z materiałem, który kompletnie różni się od dwóch poprzednich płyt. Parker osobiście napisał, nagrał i wyprodukował wszystkie numery, od początku do końca miał pełną kontrolę nad całym procesem powstawania „Currents”. Trzeba szczerze przyznać, że ta płyta jest dziełem ostatecznym Australijczyka z lekko zwichrowaną psychiką.
Psychodelicznych klimatów wciąż jest tu pod dostatkiem, ale tym razem zakwaszają one kompozycje o jednoznacznie soulowym czy dyskotekowym rodowodzie. Doskonały tego przykładem jest dziwacznie rozjechany „Nanks” czy abstrakcyjnie wykręcony „Past Life”. Zgodnie z przewidywaniami świetne single poprzedzające wydanie całej płyty to najmocniejsze strzały w arsenale „Currents”, ale znajdziemy tu także równie piękne „Yes I’m Changing” czy urocze, podkręcane funkiem „The Less I Know the Better”. „Currents” to album, który przyszłe pokolenia wymieniać będą wśród największych dzieł z katalogu Tame Impala.
Zobacz także:
Ten album można traktować jako ich atak na mainstream. Po tylu latach grania wypadałoby przecież w końcu zrobić coś z tym całym potencjałem. Czytaj więcej>>
DJ Cam – Miami Vice (Inspired by the Serie)
Gdy przeczytałem zapowiedź najnowszego albumu DJ-a Cama, spodziewałem się najgorszego. Od lat już tocząca przemysł muzyczny retromania – wsteczna i na dłuższą metę destrukcyjna – skusiła kolejnego starego wyjadacza. Czytaj więcej>>
Powieść nie tylko najlepsza w dorobku Orbitowskiego, ale jedna z najciekawszych w polskiej literaturze ostatnich lat. Czytaj więcej>>

