Za niecały miesiąc, 5 grudnia w Krakowie odbędą się światowe finały turntablistycznej federacji IDA. Didżeje z całego świata zjadą pod Wawel, żeby stoczyć pojedynki w konkurencjach Technical i Show, a swojego mistrzostwa w gramofonowym fachu dowiodą specjalni goście wydarzenia – Q-Bert, Woody, Irie i Ritchie Ruftone. Poza tym koncerty w towarzystwie Orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa dadzą Kali i Rasmentalism. Zanim jednak centrum kongresowe ICE Kraków wypełni furkot skreczowanych płyt polecamy trzy krążki prawie w całości utkane tylko z czarnego winylu i didżejskiej kreatywności; krążki nie koniecznie najbardziej znane. Takie, których nie poleci wam raczej żaden muzyczny agregator, a jednocześnie takie, które stanowią świetny przedsmak tego, co zdarzy się na dzień przed Mikołajkami w grodzie Kraka.
„Shiggar Fraggar Show! Vol. 2”
Shiggar Fraggar Show bawi mnie jak Monty Python, „South Park”, „Mały Quin Quin” czy „Straszny film” po kwasie. Bawi bardzo. Atmosfera studenckiej rozgłośni radiowej, w której zabarykadowało się na długiej przerwie kliku geeków – miłośników telewizji, oldchoolowego rapu, superbohaterskich komiksów i adapterowej rytmiki. Takeover jak w Rockers. Godzina rozciągania płyt gramofonowych, gadek, skitów, rutyn, konkursów, juggli, newsów, zapowiedzi, coverów i wielominutowego hardkorowego skreczingu na kilka gramofonów. Jedna z pięciu godzin, które ukazały się w serii wydanej przez specjalizują się w turntablizmie wytwórnię Hip Hop Slam. I choć większość poleciłaby pewnie piątą część tego Show, na której – gospodarze całego zamieszania – Invisible Scratch Piklz są w pełnym składzie z Mix Masterem Mike’m i DJ’em Apollo, to ja najbardziej lubię „dwójeczkę” w której na stałe „otwarty” mikrofon mają emcee UB i Toad Man. Podczas gdy Q-Bert (który poza tym, że odwiedzi w grudniu Kraków dograł się również do zapowiadającego wydarzenie szalenie surowego numeru), Disk, Shortkut i – sam – Shiggar Fraggar katują płyty Jungle Brothers, LL Cool J’a czy… Michaela Jacksona, ci dwaj wariaci prowadzą nieprzegadany, przezabawny dialog ze sobą i słuchaczami, i o ile drugi jest raczej tylko żartownisiem, to pierwszy z powodzeniem mógłby nagrać soulową płytę.
Ko-Wreck Technique, „Ko-Wrecktion EP”
Znalazłem kiedyś ten krążek przeceniony w mediamarkcie. Na minimalistycznie otagowanym kartonie okładki od razu rzuciła się w oczy czerwona naklejka ostrzegająca przed Nowymi Brzmieniami, przy kodzie kreskowym widniało logo Warpu, a na trackliście Plaid Mix. Kiedy już więc niosłem ją w poziomo trzymanym discmanie, który i tak przerywał zaskoczył mnie oschły, surowy bit odzywający się nagle w słuchawkach. Wydany wspólnie z amerykańską, nad-rapową oficyną Chocolate Industries półgodzinny krążek idealnie wpasował się w moje wieczorne, warszawskie spacery u schyłku millenium. Szorstkość sampla współgrała z szarością bloków, furkot skreczowanych płyt rozchodził się po pustych chodnikach, a jednostajny zgrzebny rytm dudnił na klatce schodowej. Przypominająca drugoobiegowe ziny, minimalistyczna okładka kojarzyła się z oglądanymi wcześniej, pierwszymi krajowymi filmami grafficiarskimi, a niewielki napis skryty w jednym z rogów „and the struggle continues…” idealnie wpisywał się w osiedlowe nastroje. I tak nie do końca z turntablismem ale z malarską chuliganerią i chłodem polskich ulic kojarzyła mi się przez 2-3 lata ta epka dopóki gdzieś później nie natrafiłem na wzmiankę, że pod nazwą Ko-Wreck Technique – poza Edgarem Farinasem aka Push Button Objects – pracuje również Aristh Delgado lepiej znany jako DJ Craze; legendarny DJ Craze.
„Deeper Concentration”
Mój ulubiony turntablistyczny składak to nie żadna z części „Return of the D.J.”, ani nawet pierwsza odsłona „Deep Concentration”, ale druga z serii tych kompilacji. Tracklista tego krążka posłużyła mi jako lista tropów, którymi wyjść można poza stricte-gramofonowe getto. Akademika samplingu i multidyscyplinarnego kompilatora znanego jako DJ Spooky spotykam od tamtej pory regularnie i w głośnikach, i w książkach, i w muzeach, i w kinie. Brytyjski rapowy duet Task Force cyklicznie prezentuje mi swoją emocjonalną „muzykę z winkla”, a Edgar Farinas posługujący się aliasem Push Button Objects już się w tym zestawieniu pojawił. Obok produkcji z pogranicza turntablizmu, bitmakingu i rapu, na krążku pełno jest – oczywiście – twardej, gramofonowej jazdy na dwóch kółkach – jest tu i rzadki wyimek z nagrań DJ’a Apollo i zwichnięta, kreskówkowa przejażdżka z Mix Masterem Mike’m i rutyna Scratch Perverts – adapterowej ekipy, która na długo przed tym jak w klubach rozpowszechniły się cd-playery i kontrolery do gry z mp3 doszła do wniosku, że płyty winylowe do grania są im całkowicie zbędne.




