Mit 5.
Whisky ocenia się po smaku
Niby wszyscy wiemy, że na nasze wrażenia smakowe ogromny wpływ ma zmysł powonienia, ale drobna sztuczka, do jakiej uciekł się Konsul, otworzyła nam oczy na nasze nosy. Do rozdanych nam zatyczek do nosa i małych fi olek z brązowym proszkiem w pierwszej chwili podeszliśmy dość ostrożnie. Zaufaliśmy jednak Konsulowi, założyliśmy na nosy plastikowe szczypczyki i spróbowaliśmy zawartości fiolki. Pierwsze wrażenie: cukier. Gdy jednak zdjęliśmy zatyczki, cukier zamienił się w cynamon o bardzo intensywnym smaku. Ten prosty zabieg uświadomił nam, ile z tego, co bierzemy za smak, jest w istocie węchem. Z tą świadomością – już wszystkimi zmysłami – wzięliśmy się za smakowanie kolejnych roczników whisky. I choć chwilę wcześniej zarzekaliśmy się, że nie będziemy w stanie wyczuć różnicy, nagle okazało się, że różnorodność aromatów składających się na whisky mitem wcale nie jest!
