Nowe seriale, którym warto poświęcić swój czas.

Świat seriali może przerażać. Co pół roku ramówki amerykańskich telewizji zapełniają się nowymi tworami komediowymi, które trzeba (no przecież, że trzeba, czemu nie?) sprawdzić i ocenić czy warto będzie poświęcać każdego tygodnia ponad 20 minut swojego życia. W ramówce jesiennej znaleźliśmy trzy premiery, które według nas warte są polecenia.

Jak pewnie wiecie nie od dziś, bardzo chętnie ciskamy gromami w złe seriale. I tym razem więc pozwolimy sobie napisać, iż #Dads jest jednym z najgorszych tworów telewizyjnych od lat.

#WeAreMen jest beznadziejną podróbką #MenInCertainAge (który to serial Raya Romano byłby na liście seriali, o których pewnie nie wiecie a powinniście, gdyby taką wyliczankę stworzyć). Dodajcie do tego tragiczne #SuperFunNight – stworzone chyba po to, aby #RebelWilson nie siedziała bezczynnie w domu, ale nikt nie pomyślał, aby zatrudnić dla niej scenarzystów, którzy mają chociaż odrobinę poczucia humoru.
Tym razem jednak chcemy propsować. Tak jest. A nawet jeśli nie propsujemy to namawiamy was, abyście sami sprawdzili poniższe seriale, bo możliwe, że znajdziecie w nich coś dla siebie.

#BrooklynNineNine

Nie obiecywaliśmy sobie zbyt wiele po telewizyjnej komedii z Andym Sambergiem w roli głównej. Po pierwsze nigdy nie byliśmy fanami jego żartów w #SaturdayNightLive, a gdy Samberg brał się za “prawdziwe” aktorstwo i dostawał wiodącą rolę, kończyło się to takimi klopsami, jak #SpadajTato. #B99 na szczęście daje radę. Odcinki są bardzo nierówne, kobiece postacie nas w ogóle nie przekonują, ale #Samberg jest głupawo śmieszny i całkowicie poprawny politycznie, nawet jeśli próbuje taki czasami nie być. Dla nas jednak najzabawniejszą postacią w całej serii jest Sierżant Jeffords, którego gra fantastyczny Terry Crews. #Terry jest po prostu śmieszny. Dla wielu żarty ukobiecania Crewsa mogą być już za bardzo przechodzone, ale nasza redakcja lubi proste przyjemności i do nich zaliczają się historię, w których #Crews przez jednego z członków rodziny jest określany “malutkim Terrym”


 

#TheGoldbergs

Jeśli mielibyśmy szybko opisać czym jest ten serial to można go określić mianem trochę bardziej niegrzecznych “Cudownych Lat”. Mamy młodego głównego bohatera, jego starszego brata, który nie umie kontrolować gniewu i nastoletnią siostrę, która lubi imprezować. Dodajemy do tego ojca, który nigdy nie mówi “Kocham cię” do swoich dzieci, a raczej pomrukuje z irytacją i określa ich głąbami, jest nadopiekuńcza matka i wyluzowany dziadek. Jest to przepis na typowy serial o dziwnej rodzinie żyjącej w latach 80-tych, ale wszystko wychodzi świeżo i zabawnie. Zwłaszcza, że duża część historii jest mocno opartych na życiu twórcy serialu – Adama Goldberga i zawsze na koniec odcinka możemy zobaczyć mały wycinek historii pokazujący nam jego prawdziwą familię.

#TrophyWife

Historia młodej żony uznanego prawnika, który ma na koncie dwa nieudane małżeństwa i trójkę dzieci. Bardzo dobre aktorstwo w połączeniu ze świetnie napisanymi żartami powoduje, że #TrophyWife (najgorszy tytuł serialu od czasów #CougarTown) jest chyba najlepszym serialem komediowym, który trafił w ostatnich miesiącach do telewizji. Co dziwi. Bardzo dziwi – nie okłamujmy się, nikt się nie spodziewał czegoś dobrego po serialu o tym tytule. A tu psikus.

#Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.

Ok. Nie oglądamy tak bardzo tego serialu. Widzieliśmy cztery odcinki i wydaje nam się fajny. Aktorstwo jest bardzo telewizyjne (w stylu prawdziwych historii z lat 90.), ale sama historia S.H.I.E.L.D. jest wystarczająco chwytliwa, że nawet średni serial wydaje się świetny. Wydarzenia w serialu dzieją się kilka miesięcy po “bitwie o Nowy Jork” z #TheAvengers, ale fani nie mogą niestety liczyć, że w serialu pojawią się aktorzy z filmu – nikogo nie stać na takie cameo. Na szczęście tytuł tego artykułu mówi “warto poświęcić swój czas” a nie “najlepsze seriale w telewizji”, dlatego dajcie Shieldowi szansę.


 

Oprócz powyższej czwórki mamy jeszcze dla was kilka innych propozycji, ale takich, których nie możemy polecić z ręką na sercu, bo albo nie chciało nam się ich oglądać albo… po prostu nie chciało nam się ich oglądać. Musicie nas zrozumieć #ParksAndRecreation samo się nie obejrzy od początku, #TheLeague też czasami trzeba sobie przypomnieć i akurat zaczął się doroczny maraton oglądania #TheWire. Dlatego bez zbędnego gadania wymienię dwa seriale, które podobno są bardzo dobre i jeden, który jest bardzo znośny. W kolejności nie przypadkowej dopiszcie do listy “do sprawdzenia”: #SleepyHollow, #MastersofSex i #MichaelJFoxShow.

Dodaj komentarz

-->