Na ul. Więziennej doczekaliśmy się gastronomicznego pasażu – w Galerii Italiana pojawiło się kilka przyjemnych knajpek serwujących kuchnię włoską (Spaghetria, Pizzeria) i szybkie lanczowe przekąski (Graciarnia). Teraz do tego grona dołączył jeszcze Spinacz. Popkulturowy i nieco fikuśny wystrój zachęca do zatrzymania się na posiłek, ale mała przestrzeń oraz niewygodne krzesełka mogą skutecznie zniechęcić do dłuższej biesiady. Lokal podzielony został na dwie strefy. W jednej z nich swój azyl znajdą palacze. Jeśli dokonamy szybkiej kalkulacji – jakość pożywienia w stosunku do ceny – otrzymamy naprawdę przyzwoity wynik. Potrawy są bowiem estetycznie podane, oryginalnie zaaranżowane i wystarczająco duże, by zabić pierwszy głód. A kosztują od 7 do kilkunastu złotych. W Spinaczu otrzymujemy dostęp do kalorycznych różności z całego świata (w karcie jest ponad 50 potraw), reprezentujących smaki staropolskie, południowoeuropejskie, a także meksykańskie. Godne polecenia są naleśniki z soczewicą i boczkiem albo ze szpinakiem, jajkiem i kurczakiem. Dostępne są również na słodko z owocami i czekoladą. Specjalność baru to zapiekane ziemniaki, w których znajdziecie pastę serowo-tuńczykową z migdałami. Co ważne, obsługa nadal lubi swoją pracę, więc klient nie ma do czynienia z kelnerami abnegatami. Warto tu zajrzeć, zwłaszcza gdy w pobliskiej Cegielni są tłumy.
[Jakub Mazurkiewicz]Spinacz
Wrocław
