Penne robione przez Polaka jest jak bigos przygotowany przez Anglika. Na szczęście makarony podawane w nowej wrocławskiej knajpce wyszły spod ręki włoskiego kucharza. Ten detal czyni potrawy bardziej wiarygodnymi i ułatwia bezstresową konsumpcję. Spaghetteria Capri umiejscowiona w Galerii Italiana to miejsce, które zdradza oznaki „świeżości”. Jednym z tego typu symptomów jest zdobywająca doświadczenie obsługa. Skrupulatność, z jaką przyjmowane są zamówienia, jest godna podziwu, niekiedy jednak dbałość o klienta przekracza granice przyzwoitości i staje się natręctwem. Na danie czeka się dłużej niż w innych przybytkach, więc ci, którzy są w tzw. międzyczasie i gdzieś się śpieszą, nie powinni zachodzić do środka. Ale Capri to nie przestrzeń gastronomiczna dla miłośników tanich chwytów rodem z fast fooda. Czas oczekiwania sprzyja rozmowie i rozgrzewaniu żołądka przystawką. W karcie dania gotowe do spożycia układają się w miły dla podniebienia repertuar smakowy: canneloni, spaghetti, bucatini, sałatki, pizze. Te ostatnie, zgodnie z oryginalną recepturą, przygotowywane są na wyśmienitym cienkim cieście. Niedługo menu wzbogacone zostanie o ryby i owoce morza. Wnętrze jest sympatycznie zaaranżowane, ściany zdobione są cegłą. Nie bronią się tylko fatalne zdjęcia – pejzaże prawdopodobnie mające przedstawiać malownicze rejony Włoch. Ceny przystępne – nawet na kieszeń żaka – zjeść można już nawet za 11 złotych. Słowem, lokal godny polecenia.
Spaghetteria Capri
Wrocław
