Pierogowo

Wrocław

Wydawałoby się, że pierogarnia to nic nadzwyczajnego. W końcu knajpek wyspecjalizowanych w poczciwych lepionych jest sporo. Też tak myślałem, dopóki nie uświadomiłem sobie, że od 2 tygodni żywię się pizzą… W okolicy, w której przebywam w porze obiadowej, jedynym luksusem, na jaki można sobie pozwolić, jest gyros, zapiekanka lub pizza. Zacząłem więc tęsknić za jakąś małą gastronomią z domowymi posiłkami. Bogowie wysłuchali mych próśb (najwyraźniej też wiedzą, co to dobra kuchnia) i nagle otworzyli niedaleko przybytków z greckopodobnym żarciem „Pierogowo”. Dla tych, którzy jeszcze nie domyślają się, co można tam zjeść, mam podpowiedź: pierogi! Ale jakie! Duże, sycące i w różnych smakach: ruskie, ze szpinakiem, kapustą, mięsem, kaszą, truskawkami, jagodami, malinami… Za porcję (8 sztuk/320g) zapłacimy 7-8 złotych. Jeśli weźmiesz dwie, możesz być pewnym, że zabijesz nawet największego głoda. W cenę wliczona jest surówka. W menu znajdziemy także krokiety oraz… (i tu niespodzianka) naleśniki po jamajsku, specjalnie dla fanów reggae. No i oczywiście zupki: grochówka, żurek (6 złotych). Można zjeść w środku, choć wystrój miejscówki nie różni się niczym od pierwszej lepszej „kebabowni”, albo zamówić na wynos. Podsumowując, nie jest to miejsce na romantyczną kolację przy świecach, ale bez wątpienia oferuje smaczne jedzenie. Polecam zwłaszcza mającym już dosyć gyrosów, frytek i pizzy.

Dodaj komentarz

-->