Po Starym Mieście błąkają się nocami duchy i cienie nielicznych imprezowiczów – reszta bezwstydnie buja się w innych trójmiejskich krainach. To zasługa marnej polityki władz Gdańska oraz przedziwnej awersji inwestorów, którzy podczas planowania budowy kolejnego klubu czy pubu szerokim łukiem omijają Starówkę. Cieszy zatem każda nowa inkarnacja rozrywkowego ducha pod kamiennymi sklepieniami wiecznotrwałych zabytków. Niedawno na tyłach Dworu Artusa ruszyła słodka klubowa niewiadoma, inspirowana majstersztykiem Federico Felliniego pt. „Słodkie życie”. Zastąpiła ona mroczny, zadymiony i nad wyraz przeteatralizowany, studencki w duchu Punkt. Wchodzimy do ultranowoczesnego wnętrza, tonącego w barwach piasku, szlachetnego czekoladowego brązu, fioletu i bursztynu. Ta synteza metalu, drewna i wielopunktowego oświetlenia wypada elegancko i stylowo. Stumetrowy lokal wypełniają loże w kształcie okręgów, bar z fantazyjnymi podświetleniami, małe designerskie stoliczki z fikuśnymi fotelikami (przeurocze), a przede wszystkim – antresola, którą zabudowano ciągiem kanap i poręcznych stoliczków. To rodzaj chilloutu, brakuje jedynie tartinek z kawiorem, wykwintnych zakąsek i dobrze schłodzonych butelek Don Perignion lub Moët & Chandon. Wyśmienicie sączy się tu koktajle, sycąc oko kadrami z filmów z Felliniego, wmontowanymi w nisko zawieszony sufit. Trochę zalatuje tu klaustrofobią i jest ogólnie ciasno, ale niełatwo przecież przystosować tak niewielką powierzchnię z jednoczesnym utrzymaniem prawideł nowoczesnego projektowania wnętrz. Ulubiony element wystroju? Chyba fantazyjne lampy z żywicy, przypominające owadzie kokony, które w liczbie trzech sztuk dominują nad całym wnętrzem.
W karcie póki co spory wybór drinków. Jest Anita Ekberg i Oh Marcello, są inspirowane arcydziełami kina – Cabaret, Godfather czy Czeski Film. Nam najbardziej przypadły do gustu Erotica i All Is Full Of Love – wspomnienie muzycznego majstersztyku Björk. Do tego dochodzi wachlarz innych drinków, smaki La Dolce Vita czyli wykwintne nalewki – tu polecamy brandy Vecchia i gruszkową rakiję. Brakuje małego co nieco na język, ale to kwestia bliskiej przyszłości. Tak przynajmniej twierdzą właściciele przybytku, znani ze stworzenia Absyntu, kultowej imprezowni Starego Miasta. To smakowe menu ma uzupełnić karta rozrywkowo-artystyczna, czyli koncerty, pokazy filmowe i występy na żywo. Wieczorami będą tu panowały ścisk, gwar i duchota, ale czego nie robi się dla smaku słodkiego życia?
