Przez dwa lata miłośników rockowego grania zapraszała do dwóch piwnicznych izb od strony Jaskółczej. Po zamknięciu sąsiedniej Terapii Kultowa zaanektowała pomieszczenia tego klubu i wyszła z podziemia. No, może bez przesady – na sześć sal tylko jedna znajduje się nad poziomem ulicy, reszta to dość skomplikowana sieć zakamarków. W lokalu jest miejsce dla 150 osób, jednak w piątki i soboty, kiedy odbywają się rockowe imprezy taneczne, zmieści się tu wiele więcej osób. Kultowa swoją nazwę nosi nie bez powodu. Dla niektórych z pewnością jest miejscówką kultową, jednak do powstania lokalu przede wszystkim przyczyniła się cześć, jaką właściciele oddają Kultowi. Wystrój wnętrza nie pozostawia co do tego wątpliwości. Na ścianach eksponowane są związane z zespołem „relikwie”: koszulki (czasem starsze od gości), plakaty, wycinki z gazet, bilety z koncertów, płyty, obrazy, połamane pałeczki perkusisty, słowem – gadżety wydobyte z własnych archiwów, podarowane przez klientów czy wyszperane na internetowych aukcjach. Najważniejszym eksponatem tego swoistego muzeum jest oryginalny obraz „Kazik” Andreasa Torneberga, który właściciel klubu dostał na urodziny. Wszystkie te memorabilia odmieniły odziedziczone po Terapii pomieszczenia nie do poznania. Wcześniej było tu minimalistycznie, nieco nobliwie, na pewno elegancko. Teraz – choć przeróbek architektonicznych jako takich nie zauważyliśmy – jest zupełnie inaczej. Swojsko. I kultowo rzecz jasna. Nawet napisy na ścianach to cytaty z piosenek formacji. Warto również przypatrzyć się menu. Zostało zaprojektowane na kształt okładki albumu, zespołu Kazika oczywiście. W środku same kultowe napitki: Łysy jedzie do Moskwy, Pasażer, Czarne słońca, Celina, Baranek, Spalam się, Dziewczyna bez zęba na przedzie… uff! Naliczyliśmy aż 52 pozycje! Wziąwszy pod uwagę inwencję Staszewskiego i jego kolegów, nie dziwota. Barmani gwarantują, że smak każdego drinka dokładnie odpowiada nastrojowi utworu. Nie próbowaliśmy, bo w pracy nie pijemy, ale wy na pewno możecie (spróbować; do picia w pracy nie namawiamy). Kultowa to także miejsce koncertów – promują się tu najczęściej młode undergroundowe kapele. Co ważne, wstęp jest bezpłatny. Uważajcie też, jeśli wybierzecie się tam na weekendową potańcówkę, czasami kończą się one dopiero następnego dnia w południe.
Kultowa
Poznań
