#Wrocław. Betonowa dżungla blokowisk. Pośród szarzyzny, w dawnej pralni chemicznej wyrosła kafejka #BlaBla. Szarą rzeczywistość blokowisk zakłóca szyld, na którym fikuśną, czerwoną czcionką wypisano „Maybe Baby”. Ta przykuwająca uwagę nazwa odnosi się do firmy, której częścią jest kawiarenka. Prowadzą ją dwie miłe i młode panie. Ich głównym targetem są wyemancypowane mamy, czujące nie tylko bluesa, ale i drum’n’bass. Bizneswoman starają się udowodnić, że macierzyństwo może być „cool & trendy”. Oprócz szkoły rodzenia, którą założyły, panie sprzedają specjalnie zaprojektowane przedmioty niezbędne w opiece nad bobasami – kołyski, koszyki itp. W #Blabla można zjeść kawałek domowego ciasta, napić się kawy, herbaty lub soku. Dziecko z kolei znajdzie kąt do zabawy – antresolę, gdzie wykaże się talentem malarskim (są farby i kredki) lub budowniczym (klocki). Wszystko wygląda niezwykle modnie i przyjemnie, jest tylko jedno ale… To świat dla naprawdę małych ludzi, istny Kingsajz. Powierzchni tu tyle, że cztery osoby w środku oznaczają tłok… Właścicielki powinny zatem pomyśleć o dodatkowym Lebensraum. W innym razie niechybnie dojdzie do wypadku, ktoś kogoś potrąci, wyleje napój lub zrzuci ciasteczko na podłogę. Ponadto w tej mikrodeserowni brakuje klimy (bo klimat jest) i w upalne lato istnieje ryzyko, że jeśli zamówimy szarotkę z bitą śmietaną, to rozpuści się ona na talerzu, a nie w naszych ustach. Według „Aktivista” usterki te trzeba szybko zlikwidować, ponieważ lokalizacja wbrew pozorom jest niezła (blisko Aquaparku) i jeśli pływacy zwęszą temat, to zaczną tu tłumnie przypływać (i trzeba będzie zacząć ich spławiać). Lepiej żeby się nie rozczarowali, bo wtedy osiedle znów utonie w szarości…
[Jakub Mazurkiewicz]BlaBlaCafe
Wrocław
