Pamiętacie gdy po raz pierwszy wasze oczy ujrzały “Wolfensteina”? Dla mnie pierwszym Wilkiem, w którego zagrałem był oczywiście legendarny #3D, który do dziś ma pewne miejsce na moim dysku.
Minęły już 23 lata od premiery gry, w której mogliśmy poprawić historię Drugiej Wojny Światowej. Minęło pewnie jakieś 17 lat od kiedy pierwszy raz z bratem zostaliśmy wyzwani przez twórców gier do załatwienia nazistów.
“Jesteście bobasami czy żołnierzami”.
Właśnie od tego tytułu zaczęła się moja obsesja na punkcie “Wolfensteina”. Obsesja, która w moim żywocie gracza niemalże nie ma sobie równych. Przez półtorej dekady w #3D grałem na każdym komputerze, jaki w życiu posiadałem. Za każdym razem cieszyłem się z grania tak samo, jak miało to miejsce przy pierwszym kontakcie z grą. Oczywiście nie poprzestałem tylko na trzeciej części “Wolfa”. Sprawdzałem te wcześniejsze na Comoddore kolegów, a gdy w moim domu rodzinnym pojawił się w końcu komputer, który był w stanie odtworzyć kolejne części – zagrywałem się i nimi.
Od wczoraj trudno mnie oderwać od mojego Xboxa, na którym katuje najnowszą odsłonę “Wolfensteina”. O #TheNewOrder będziecie mogli przeczytać w najbliższym numerze Aktivista, ale zanim do tego dojdzie możecie sami mieć szansę ocenienia, czy gra jest dobra. Przygotowaliśmy dla was razem z #Cenega Polska konkurs.
Do wygrania mamy po jednej kopii gry na #PC i #Xbox, piękny Wolfowy steelbook, trzy smycze z logiem Wolfenstein i trzy klimatyczne soundtracki ostatniej odsłony legendarnej serii.
Aby wygrać jeden z tych fantów…

