Czasami jesteśmy szczęściarzami. Tak było w środę gdy dzięki uprzejmości Cenegi i Sony Polska mieliśmy okazję po raz pierwszy położyć nasze ręce na jednej z najgorętszych premier pierwszego kwartału 2014 roku – #Thief.
#Thief to gra legendarna. Tytuł, który niemalże odkrył na nowo fakt, że w grach nie trzeba walić ludzi po mordach, ale można przemykać obok nich w ciemnościach. To właśnie dzięki pierwszej odsłonie Złodzieja mogliśmy odkryć, czym jest stealth w oczach protagonisty, a nie zza jego pleców. A było to już 16 lat temu.
Thief z miejsca stał się jednym z ulubionych tytułów graczy, dzięki czemu w ciągu następnych sześciu lat przerodził się w trylogię po czym… zapadła cisza. Pierwsze przecieki o tym, że #Garett ma powrócić przed nasze ekrany pojawiły się w 2008 roku, a gra miała trafić do sprzedaży już rok później. Odpowiedzialny za stworzenie reboota serii został #EidosMontreal – ekipa, która później stworzyła #DeusExHumanRevolution oraz pomagała podczas prac nad ostatnim #TombRaiderem. Niestety problemy w firmie spowodowały, że prace nad tytułem zostały opóźnione o pięć lat, a ostateczną datą premiery czwartego Thiefa jest #28.02.
Zanim przejdę do opisywania samej gry muszę podkreślić – jestem bardzo słaby jeśli chodzi o #stealth, dlatego ciężko jest mnie przekonać do niektórych tytułów tego typu. Jednak #Thief mnie pozytywnie zaskoczył, gdyż od razu przy pierwszym kontakcie czułem się w jego towarzystwie komfortowo. Gdy grałem np. w #Dishonored potrzebowałem dobrych kilku misji, aby faktycznie polubić tę grę, tutaj nie było tego problemu. Mimo że na dobry początek wybrałem najwyższy level, przez co umierałem co 12 sekund, dalej miałem dużą przyjemność z biegania, skakania i ukrywania się w cieniach.
Ostania rzecz jaką chce napisać przed przejściem do właściwego opisu moich wrażeń z gry, to przypomnienie wam czytelnicy – to nie jest recenzja. Pięć godzin grania w Thiefa pozwoliły na zanotowanie w mojej głowie kilku spostrzeżeń. Nie jestem w stanie jednak wydać jakiejkolwiek oceny, zanim nie dostanę skończonego produktu i zanim nie będę mógł w niego pograć w domu mając moją lubą nad głową, która co 10 minut będzie mi kazała kończyć, bo trzeba wykąpać naszego syna.



