tekst i foto: Iza Bielecka-Gnaś
Jeśli masz jedną świetnie prosperującą knajpę – otwórz drugą. Il Baretto, które debiutowało z sukcesem przy ul. Poznańskiej, teraz zaprasza gości także na Chmielną. Ponieważ położone jest w samym centrum, świetnie sprawdza się jako miejsce do regeneracji sił po wyczerpującej pracy, zakupach czy podróży. Lokal sprawia wrażenie niewielkiego, ale mieści zadziwiająco dużo stolików oraz kaloryferową obudowę pomysłowo przerobioną na siedzisko. Wymyślnie udekorowana i wyposażona w poduszki kanapa od razu mnie skusiła. Szybko jednak przesiadłam się na normalne krzesło, żeby uniknąć rehabilitacji kręgosłupa. Wygodnie usadzona, otoczona czerwonymi akcentami dekoracyjnymi i wpatrzona w lustro w złotej ramie (bo kto lubi jadać sam?), sięgnęłam po menu. Jako pierwsze rzucają się w oczy dania wegetariańskie oznaczone zieloną literką. Można przebierać w pastach, sałatkach i 30-centymetrowych sandwiczach, nie przekraczając magicznych 20 zł. Wybrałam penne carbonara, na którym zawsze testuję knajpy z włoskim zacięciem. Porcja była tak duża, że aż mnie zamurowało. Danie zdało egzamin, niestety szybko okazało się, że sosu nie starczy na wszystkie kluski, co jest jednak bez znaczenia, bo chyba nikt nie dałby im rady w pojedynkę. Bywalców o małych żołądkach lub portfelach ucieszy wiadomość, że pół porcji to tylko ľ ceny! A nastrojowa muzyka sprzyja trawieniu. Mimo to nie starczyło mi siły na nic więcej, ale rozpracowywane na sąsiednim stoliku grillowanie kotleciki schabowe marynowane w cynamonie, podawane z karmelizowaną gruszką (27 zł) wyglądały wybornie! Na koniec dobra kawa, czarna i aromatyczna, nabiera szczególnego znaczenia, kiedy do Il Baretto idzie się na jedno z sześciu specjalnie przygotowanych śniadań. Miła i sprawna obsługa rachunek dostarcza z cukiereczkami. Może nie powinnam psuć niespodzianki, ale chcę podkreślić, że dbałość o szczegóły to zdecydowanie mocna strona tego miejsca!
