Mikolarstwo stosowane

Spring forest and read at sunlight, Poland, Europe

„Do Wisły, a potem na północ czy na południe?” – to pytanie, które zadają sobie kolarze ruszający na przejażdżkę z centrum Warszawy. Wisła wyznacza naturalne, rowerowe wylotówki: wzdłuż niej przez większość czasu biegnie droga rowerowa (asfaltowa, brukowa lub szutrowa – w zależności od brzegu i odcinka). Mało skrzyżowań, niewiele świateł, jeszcze mniej powodów, żeby się zatrzymywać. Nic tylko wsiadać i jechać. 

Przychodzi jednak taki moment, w którym wiślana trasa przestaje zaskakiwać, a letnie weekendy drogi rowerowe zamieniają w korki. Z pomocą przychodzą wtedy komunikacja miejska i PKP. Do tych miejsc bez problemu dojedzie się z rowerem, a w gratisie można liczyć na naturę, ciszę i smak kolarskiej przygody. 

 

Kampinos – start: Metro Młociny, około 20 minut z centrum Warszawy [SZOSA/GRAVEL/MTB] 

Oczywisty wybór, co wcale nie znaczy, że zły. Niewiele europejskich metropolii może poszczycić się tym, że przesłuchując jedną EP-kę, z centrum można przeskoczyć metrem do parku narodowego. Trzeba korzystać! W Kampinosie – do wyboru, do koloru. Malownicze trasy dla szosiarzy – z asfaltem różnej jakości , ale my tu nie narzekamy, tylko pedałujemy – które z minimalną liczbą postojów na światłach pozwolą zrobić kilkugodzinny trening. Singletracki, czyli wąskie, naturalnie ubite ścieżki między drzewami, czekają na poszukujących mocniejszych wrażeń gravelowców i kolarzy górskich. A dla całej reszty – masa nieubitych dróg przecinających Kampinos wzdłuż i wszerz. Dobra rada: z reguły dobrze unikać głównych szlaków, bo w czasie letniej suszy zamieniają się w piaskownice. 

 

Nowy Dwór Mazowiecki – start: Nowy Dwór Mazowiecki, około 35 minut z centrum Warszawy [SZOSA/GRAVEL/MTB] 

A może na północ? Okolice lotniska Warszawa-Modlin potrafią oczarować zarówno amatorów szosy, jak i tych od terenowej jazdy. Wysiadając z pociągu R90 na stacji w Nowym Dworze Mazowieckim, można uderzyć na północ, w stronę Pomiechówka, Nasielska i Gąsocina, albo ruszyć wzdłuż Narwi aż do Nieporętu, mijając po drodze Wieliszew. Dla tych wytrenowanych – powrót do miasta na kołach przez ultramalowniczą ścieżkę wzdłuż Kanału Żerańskiego, dla tych z mniejszym zapasem mocy – pociąg do Legionowa i przesiadka do centrum. Za Nieporętem w stronę Białobrzegów – obowiązkowy przystanek w Porcie Kawiarnia, kolarskim lokalu kolarza szosowego Stanisława Aniołkowskiego. 

 

Szutry nad Wesołą – start: Warszawa Mokry Ług, około 25 minut z centrum Warszawy [GRAVEL/MTB] 

Nieco ponad 20 minut ze Środmieścia linią R6 i przed oczami mamy zupełnie inny, nieśródmiejski krajobraz. Miłośnicy szutrówek znajdą tu szerokie drogi pożarowe, wielbiciele natury – rezerwat przyrody Mosty Kalińskie, wielbiciele militariów – liczne bunkry (w przeciwieństwie do tego, co mawiał klasyk), strzelnicę, a także Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Oprócz tego jest rzeczka, powalone pnie i chwiejące się mostki. Wszystko, czego trzeba, żeby poczuć, że zdystansowaliśmy się od miasta. 

 

Warka – start: Warka, około godziny z Warszawy Gdańskiej [SZOSA] 

Robi największe wrażenie wczesną, majową porą, kiedy okoliczne sady kwitną, a kadry nadają się na Instagrama. Ale w środku lata tylko największy maruda stwierdzi, że określenie „Mazowiecka Toskania” jest w przypadku tego regionu na wyrost. Po godzinnej przejażdżce z Warszawy Gdańskiej linią R80 lądujemy w Warce, gdzie w zasięgu dobrego, rowerowego treningu mamy do dyspozycji okolice Grójca, Tarczyna, Czerska i Góry Kalwarii – tak, tej, gdzie znajduje się słynna w kolarskiej Polsce Góra Kawiarnia. Nie jest tu co prawda aż tak pagórkowato jak w oryginalnej Toskanii – wszak znajdujemy się nadal w „płaskopolsce” – ale komu to przeszkadza? 

 

Bolimowski Park Krajobrazowy – start: Żyrardów, około 50 minut z centrum Warszawy [GRAVEL/MTB] 

 

Niecałe 50 minut ze Śródmieścia linią R1 i zaczynamy rowerową ekwilibrystykę na granicy województw mazowieckiego i łódzkiego: tu na moment wskoczymy do jednego, żeby zaraz znaleźć się w drugim, w międzyczasie da się też przeciąć autostradę A2 (ale w bezkolizyjnym miejscu, bez żadnych nieodpowiedzialnych manewrów!). Po drodze miniemy piękne lasy, Pałac Sobańskich, można też przejechać kawałek wzdłuż rzeczki Rawki – chętni mogą również rozważyć spływ kajakowy. Ale to przy kolejnej wizycie, bo z rowerem w kajaku będzie ciasnawo. 

 

Dęblin/Siedlce – start: Dęblin/Siedlce, około 1-2 godziny z centrum Warszawy [SZOSA] 

Wiatr w kolarskiej Polsce bywa sprzymierzeńcem (gdy jedziemy wraz z nim), równie często jednak potrafi pokrzyżować szyki pobicia rekordów prędkości na trasie, gdy bezceremonialnie wieje nam przez kilka godzin prosto w twarz. W kolarstwie szosowym to całkiem duża różnica! Przyklaskując idei jazdy z wiatrem, mamy dwie propozycje – w różnych kierunkach, ale oparte na tym samym założeniu. Najpierw sprawdzamy, skąd wieje i czy pokrywa się to mniej więcej z jedną z tych tras. Potem decyzja jest prosta: albo ruszamy spod domu i jedziemy przed siebie aż do Dęblina lub Siedlec, albo łapiemy pociąg i wracamy do Warszawy już na rowerze. I choć znajdą się malkontenci powtarzający kolarskie powiedzonko: „z wiatrem to i śmieć poleci”, nie trzeba się nimi przejmować. 

 

-->