7 powodów, dla których warto być na tegorocznym Open’erze

Trudno w to uwierzyć, ale Open’er ma już 13 lat. Można więc śmiało mówić o pokoleniu, które wychowało się na Babich Dołach i przechodziło inicjacje pod festiwalowym namiotem. Tegoroczny festiwal prezentuje się dość dojrzale. Lata lecą, prestiż rośnie, a gwiazdy się starzeją. Nadal jest jednak co najmniej siedem powodów, dla których wpaść tam warto.

 

1. The Black Keys

Minimalistyczny rockowy duet o gigantycznej sile rażenia to jeden z najbardziej rozchwytywanych zespołów świata. Bilety na ich koncert w nowojorskiej Madison Square Garden sprzedały się w kwadrans. Muzycy w unikalny sposób przetwarzają takie klasyczne gatunki jak rockabilly, surf czy glam rock, ale nad ich wszystkimi kompozycjami unosi się duch bluesowych mistrzów i amerykańskiej tradycji. Właśnie ukazał się ich kolejny znakomity album „Turn Blue”, który tak jak wszystkie poprzednie trafił na szczyty list przebojów.

2. Pearl Jam


Drugi dzień festiwalu będzie należał do weteranów grunge’u z Pearl Jam. Gdyński występ będzie jednym z zaledwie kilku przystanków w ramach europejskiej trasy koncertowej, podczas której zespół promuje album „Lightning Bolt”.

3. Jack White

Tego pana nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. To on wraz z The Black Keys, Arctic Monkeys i Queens of the Stone Age niesie kaganek współczesnego rocka i odświeża zapomniane patenty. Prawdziwy geniusz, który z każdym po- przednim projektem (The White Stripes, The Raconteurs) gościł w Gdyni i za każ- dym razem dawał porywający koncert. Podczas tegorocznego występu usłyszymy zarówno solową twórczość White’a jak i przegląd najlepszych dokonań jego zespołów.

Dodaj komentarz

-->