Znalazł Vivian Maier i robi na niej karierę

Zaczęło się niewinnie. John Maloof, szukając zdjęć do historycznej książki o Chicago, kupił pudło z negatywami na pchlim targu. Kiedy je wywołał, okazało się, że ma w ręku prawdziwe perełki. Od tego wydarzenia minęło już siedem lat. Dziś Vivian Maier zna niemal każdy. Rozpisuje się o niej prasa, biograficzny film cały czas grany jest w kinach a prace fotografki wiszą w muzeach w najróżniejszych zakątkach świata. W tle jednak rozpoczyna się poważny spór o prawa autorskie.

Wszystko za sprawą Davida C. Deala. Kiedyś był fotografem, dziś działa głównie jako prawnik. Nie spodobało mu się to, że na zdjęciach Maier zarabiają dziś przypadkowe, niespokrewnione z nią osoby. Wobec tego sam, jako zupełnie przypadkowa osoba, postanowił zrobić karierę na historii Vivian. Nawet jeśli nie wygra to z pewnością będzie miał co opowiadać dziennikarzom, a potem i prawnukom.

Maloof, jakby przeczuwając nadciągające czarne chmury, starał się zabezpieczyć na taką ewentualność. Zatrudnił genealogów, a ci pomogli mu znaleźć krewnych fotografki. Do tego najbliższego czyli Sylvaina Jaussauda powędrowała nieujawniona, ale jak możemy przypuszczać, pokaźna kwota. Z kolei strażnik prawa, postanowił wynająć swoich specjalistów. Wspólnymi siłami znaleźli Francisa Baille, który według nich jest bliżej powiązany z Maier. Z tym nazwiskiem zetknął się też Maloof, ale idąc za radą swoich współpracowników, nie nawiązał kontaktu. A szanowny pan Baille, nawet nie miał pojęcia o jakimkolwiek powiązaniu z Maier. Nie przeszkodziło mu to jednak, aby przystać na propozycję prawnika. W efekcie sprawa trafiła do sądu i może ciągnąć się latami. W tym czasie zarówno sprzedaż zdjęć jak i same wystawy zostaną wstrzymane.

Dodaj komentarz

-->