Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/valkea/domains/aktivist.pl/public_html/wp-content/themes/aktivist/inc/single-rating.php on line 30
4.0
Medialna machina tylko czeka na wpadki gwiazd – najlepiej życiowe, ale filmowymi też chętnie się posila. Ryan Gosling to idealny kandydat. Piękny, dość zdolny i ustatkowany, od lat zręcznie lawiruje między mainstreamem a kinem bardziej wymagającym, niosąc na swoich aktorskich barkach projekty Dereka Cianfrance’a czy Nicolasa Windinga Refna. Nie pozwala sobie na arogancję czy dziwactwa jak jego ambitni rówieśnicy, James Franco czy Shia LaBeouf. Ale i na uładzonego Goslinga przyszła pora. Po zeszłorocznej premierze jego reżyserskiego debiutu na festiwalu w Cannes na portalach zaroiło się od newsów głoszących, że „Lost River” to katastrofa, skrupulatnie liczono, ile minut trwały gwizdy po zakończeniu seansu, aktorowi zarzucano epigoństwo.
Gdy teraz, po ponad roku, film trafia do polskich kin, można się przekonać, ile w tych histerycznych reakcjach było prawdy. Jeśli nawet reżyser faktycznie inspiruje się swoimi kolegami po fachu, to mierzy wysoko, czerpie od najlepszych, szukając własnego języka. Ponura historia złodzieja złomu i jego bezrobotnej matki, którzy próbują przetrwać w mieście widmie, to standard w tzw. amerykańskim kinie niezależnym, ale dla Goslinga od fabuły ważniejszy jest przemyślany klucz wizualny. Długie, hipnotyzujące jazdy kamery i eksperymenty z kolorem i postsynchronami odsyłają oczywiście do kina Refna, ale budują też umiejętnie napięcie, gdy na głównego bohatera zaczyna polować brutalny psychopata. Ten – ze swoim kabrioletem wyposażonym w królewski tron i szoferem bez warg – jest natomiast żywcem wyjęty z filmów Harmony’ego Korine’a. By jednak nie było za mrocznie, groteskę zbyt często łagodzi się tu ujęciami załzawionych oczu Christiny Hendricks, nieźle radzącej sobie w roli samotnej matki. „Lost River” to sprawnie zrobione kino inicjacyjne, któremu ciąży nazwisko słynnego aktora. Gdyby Gosling podpisał się pseudonimem, film nie spotkałby się z taką krytyką. Ale nie trafiłby też na polskie ekrany.
„Lost River”
reż. Ryan Gosling
obsada: Christina Hendriks, Iain De Caestecker, Saoirse Ronan, Matt Smith, Eva Mendes
USA 2014, 105 min
Best Film, 10 lipca