„Skarb” – do łopat!

Rumuński reżyser spełnia na ekranie marzenia o męskiej przygodzie. Kumpelska współpraca i rywalizacja, ambitny cel odsuwający na bok codzienną monotonię – fantazje podzielane przez mężczyzn na całym świecie w trakcie wieczornych telewizyjnych maratonów. Ci, którzy z tęsknotą wodzą paluszkiem po reklamach luksusowych samochodów, i ci, dla których największym wyzwaniem jest wypełnienie wniosku kredytowego. Do tego grona należy też Costi, główny bohater „Skarbu”, stateczny urzędnik, mąż i ojciec z przedmieść Bukaresztu. Jednak w jego uporządkowany świat pewnego dnia wtargnie sąsiad z nietypową prośbą – chce pożyczyć kilkaset euro na detektor metalu.

Mężczyzna twierdzi, że przed wprowadzeniem komunizmu jego dziadek zakopał skarb na swojej posiadłości. Costi, mimo pobłażliwych uwag żony, wchodzi w to. Znaleziskiem mają się podzielić pół na pół. Filmy Porumboiu, jednego z bardziej cenionych rumuńskich autorów, są jak poszukiwania tytułowego artefaktu. Pozornie błahe i mało atrakcyjne, ale jeśli widz włoży wysiłek, by przebić się przez fasadę przyziemnych wydarzeń i dialogów, czeka go niejedna niespodzianka. Bawiąc się konwencją kina męskiej przygody, reżyser wytrwale grzebie w mentalności współczesnych Rumunów i w komunistycznej przeszłości, która nadal rzuca cień na ich życie.

Dzięki temu „Skarb” to zaskakująca satyra polityczna na kraj trawiony biurokracją i rozczarowany transformacją ustrojową. Tak jak niegdyś włodarze wzywali do wsiadania na traktory, by budować socjalistyczny raj, tak teraz, w dobie kryzysu ekonomicznego, decydenci neoliberalizmu nawołują, by brać los w swoje ręce. Porumboiu w ironiczny sposób wdraża ich zalecenia. Tyle że nie odsyła bohaterów do banku czy pośredniaka, lecz wkłada im w ręce łopaty. Wykopanie wojennego skarbu jest w końcu bardziej prawdopodobne od znalezienia dobrej pracy.

„Skarb”
(„Comoara”)
reż. Corneliu Porumboiu
obsada: Toma Cuzin, Adrian Purcarescu, Corneliu Cozmei
Rumunia 2015, 89 min
Gutek Film, 3 czerwca

Dodaj komentarz

-->