Trudno poprawiać jedną z najbardziej dopracowanych gier na świecie, ale 2K Sports było w stanie tego dokonać. Zmiany wpłynęły w gigantycznym stopniu na grywalność kolejnej części #NBA dla tych, którzy wcześniej nie mieli styczności z tytułem.
Wcześniej sterowanie wielu osobom wydawało się skomplikowane i niezrozumiałe. Opanowanie obsługi pada do tego stopnia, aby korzystać ze wszystkich możliwości, zajmowało nawet kilka miesięcy. Teraz przeprowadzenie wcześniej przygotowanej zagrywki albo postawienie idealnej zasłony i rozegranie szybkiego pick’n’rollu jest równie łatwe, jak trafienie za trzy Rayem Allenem. Jednocześnie nie tracimy przy tym poczucia, że pewne skillsy trzeba jednak mieć, by pokonać przeciwnika. Ale to nie różnice w sterowaniu są najistotniejsze. Najważniejszą nowością w grze jest obecność 14 najlepszych zespołów zeszłorocznej Euroligi, co pozwala nam zagrać Barceloną przeciwko #Miami albo podjąć się wyzwania, jakim dla #UnionBerlin byłoby pokonanie tegorocznych #HoustonRockets. Drugą nowością jest tryb gry, w którym należy poprowadzić LeBrona Jamesa ku tytułowi #GOAT – gracze mają na to siedem sezonów, w trakcie których będą musieli zdobyć jeszcze przynajmniej pięć tytułów, i to w dobrym stylu. „NBA 2K14” to pewnie najlepsza sportowa gra komputerowa w historii. Mimo świetnej zeszłorocznej edycji twórcy gry nie spoczęli na laurach. Sezon wielkich premier komputerowych jest w pełni. Chyba czas na urlop.
