Powrót do Itaki – o kabotynach w duchu kina Paola Sorrentino

„Powrót do Itaki”
reż. Laurent Cantet

W swoim nowym filmie Laurent Cantet wprasza się na przyjęcie do kubańskich artystów. Impreza na cześć powracającego z emigracji pisarza Amadeo bardzo szybko zamienia się w festiwal wzajemnych pretensji i oskarżeń. Dzieje się tak dlatego, że, wbrew tytułowi, karaibska wyspa bynajmniej nie przypomina szczęśliwej Itaki. Lokalny Odyseusz nie imponuje natomiast przebiegłością, lecz okazuje się zblazowanym karierowiczem.

„Powrót do Itaki” ma w sobie coś z oscarowego „Wielkiego piękna”. Tak jak Paolo Sorrentino, Cantet przedstawia środowisko kabotynów, hochsztaplerów i egocentryków. Jednocześnie jednak nie wywyższa się ponad nich, a zgryźliwą ironię potrafi połączyć ze współczuciem. Siedem lat po słynnej „Klasie”, która zdobyła Złotą Palmę w Cannes, potwierdza, że wciąż pozostaje wnikliwym portrecistą zbiorowości. Każdy z bohaterów „Powrotu do Itaki”, choćby nie wiem jak był irytujący, ma tu swoje racje, których potrafi bronić z retoryczną swadą.

Dzięki temu, choć film Canteta opiera się wyłącznie na dialogach, wzbudza rosnące zainteresowanie widza. Zafascynowany kubańską rzeczywistością reżyser stworzył coś więcej niż pocztówkę z egzotycznego kraju. „Powrót do Itaki” przypomina sugestywny reportaż opisujący nastroje w chylącej się ku upadkowi dyktaturze.

obsada: Jorge Perugorría, Isabel Santos, Fernando Hechevarria
Francja 2015 110 min
Aurora Films, 13 listopada

Dodaj komentarz

-->