W cieniu kobiet – słodko-gorzko o zdradzie

„W cieniu kobiet”
reż. Philippe Garrel

Przeciętność – to przed jej świadomością ucieka główny bohater ostatniego filmu Philippe’a Garrela. Pierre jest już w wieku, kiedy sporym nadużyciem byłoby określanie go mianem młodego obiecujące reżysera. Mimo czterdziestki wiele nie osiągnął, ale wciąż dużo sobie obiecuje po nowym projekcie filmowym, dokumencie poświęconym działaczowi ruchu oporu w czasie II wojny światowej. W pracy wspiera go żona, z którą dzieli nie tylko – niezbyt zadbany – dach nad głową, ale i pracę zawodową. Manon jest jego montażystką i operatorką kamery. To dla męża postanowiła poświęcić karierę i porzuciła studia. Po latach wciąż wydaje się nie mieć wątpliwości, nawet gdy rozczarowana jej wyborami matka bez ogródek zadaje pytanie: „Czy on w ogóle ma talent?”. Rysę na fasadzie małżeńskiego szczęścia pozostawia jednak spontaniczny romans – w studiu Pierre pozna młodą stażystkę.

Z klasycznej obyczajowej opowiastki o kryzysie w związku reżyser zbudował skromny pod względem metrażu, ale bogaty w psychologiczne obserwacje filmowy traktat o zdradzie.

Zdrada m tu różne odcienie i wagę. Dla Pierre’a jest kamuflażem, dzięki któremu może on ukryć swoje słabości i podtrzymać oparty na coraz bardziej wątłych fundamentach obraz samego siebie. To właśnie temu wizerunkowi – atrakcyjnego mężczyzny spełnionego w życiu zawodowym, seksualnym i uczuciowym – Pierre wydaje się najbardziej wierny. Jednak gdy dowie się, że Manon również swobodnie podchodzi do pojęcia wierności, jego świat zacznie się chwiać. Zdrada męża jest potwierdzeniem męskości, a zdrada żony okazuje się wymierzonym w tę męskość ciosem. Nawet z perspektywy – wydawałoby się – wyzwolonego artysty, po którym można by się spodziewać większej obyczajowej swobody.

Philippe Garrel, kontynuator Nowej Fali i wolny duch francuskiego kina (retrospektywa jego twórczości odbyła się podczas ostatniego festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu), bawi się tymi stereotypowymi rozpoznaniami, nie szczędząc swojemu bohaterowi ironii. Z typową dla Francuzów otwartością do podważania aksjomatów każe też widzom zastanowić się nad znaczeniem słów: czy wierność i zdrada to zawsze opozycje, czy zdrada musi oznaczać koniec związku, czy też może stać się pretekstem do jego przewartościowania? Nie jest to więc antymieszczański film o małżeńskiej hipokryzji, którego można by oczekiwać od spadkobiercy ideałów studenckiej rewolty Maja 68. Garrel jest już człowiekiem zbyt doświadczonym, by ferować jednoznaczne wyroki. Swoich bohaterów obdarza niewymuszoną sympatią – tym większą, im bardziej oni błądzą. Tej wyrozumiałości warto by się od niego nauczyć.

obsada: Clotilde Courau, Stanislas Merhar, Lena Paugam
Francja 2015, 88 min
Spectator, 6 listopada

Dodaj komentarz

-->