Music Bar wraca na klubową mapę Łodzi. Po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej pracami remontowymi znowu będzie można trochę pohulać przy housie. O oprawę muzyczną lokalu dba Wachu, który wcześniej dał się poznać jako dziennikarz radiowy. Obecnie wymachuje paluchami, przesuwa potencjometry i kręci winylami. Klub znajduje się w podziemiach kamienicy, więc możecie zapomnieć o zasięgu w swoich komórkach. Ma to jednak także tzw. plusy dodatnie. Brak okien i ściany w śliwkowym kolorze dają poczucie intymności, a koedukacyjna ubikacja sprzyja nawiązywaniu nowych znajomości. Bliższemu poznaniu imprezowych współtowarzyszy może również pomóc fakt, że lokal ma raczej kameralny charakter. Właściciele zapowiedzieli jednak, że jeżeli frekwencja przewyższy możliwości powierzchniowe Music Baru, to otworzą specjalne magiczne drzwi, które prowadza do Oiomu. Genialność tego rozwiązania polega na tym, że imprezowicz, w zależności od swojego nastroju, może sobie wybrać gatunek muzyczny, do którego będzie pląsać. Nadmiar energii wyładuje przy oiomowym electro, a następnie wróci do Music Baru, aby pohasać przy house’owych rytmach. Ceny są raczej typowe dla klubów młodzieżowych z ulicy Piotrkowskiej i okolic, więc wizyta w Music Barze nie będzie wyzwaniem dla waszych portmonetek.
[Małgosia Pryc & Kamil Szwarbuła]
