Diner 55

Warszawa ul. Żurawia 32/34

Do tańca i do mlaskańca

#Diner55 to miejsce hybryda. Za dnia można tu zjeść naleśniki, a wieczorem zabalować na grubo. Jedzeniowa miejscówka, która otworzyła się niedawno w popularnych Piątkach to miejsce trudne do zaklasyfikowania. Wystrój zdecydowanie klubowy: wysokie stoliki, przygaszone światło, alkoholowy bar i toalety pomazane sprejem. Zbyt ciemno na śniadanie, trochę za pusto na obiad i mało przytulnie na kolację. Najlepiej więc jeść tu w biegu. Tym bardziej że #menu jest raczej zabiegane i nieuporządkowane.

W karcie znajdziemy najlepsze dania z trzech food trucków, które latem królowały w Warszawie. Są więc meksykańskie przekąski od #RicosTacos, burgery i frytki od #PanaBurgera i klasyczne naleśniki od Mr. Pancake. Przejście przez całość karty grozi eksplozją. Niedziwne, w końcu popijanie tacosów milkshakiem przegryzanym frytką jest jak podróż odrzutowcem przez Amerykę Północną. Jeśli więc wybieracie się do #Diner55, to lepiej zdecydujcie się na jednego żywiciela. Meksykanom na pewno zasmakuje bardzo soczyste #taco z wołowiną (17 PLN) i chrupiące nachosy (25 PLN). Zakochani w Stanach zamruczą z zachwytu nad złocistymi pancake’ami oblanymi perwersyjnymi sosami z marshmallow czy z ciasteczek oreo (17 PLN), a ci, którzy „jeszcze mogą”, będą zadowoleni z porządnego kawałka wołowiny w bułce (20 PLN). W sumie więc wycieczka po kulinarnym Nowym Świecie wypada całkiem smacznie, o ile przestrzega się podstawowych zasad i nie zbacza z drogi. W klubie 55 nie miesza się alkoholu, a w #Diner55 smaków.

Dodaj komentarz

-->