Mam kilka ulubionych filmów na święta, które oglądam nie bacząc na nic. Po prostu co rok w trakcie zimy muszę je zobaczyć i nie ma dla mnie znaczenia, że na przykład moja dziewczyna chce obejrzeć inny film, bo ten już widziała. Nie przejmuje się tym, że znam już wszystkie kwestie na pamięć – święta to święta i moja własna prywatna tradycja musi co roku się dopełniać.
Sprawdźcie moje 7 ulubionych filmów na święta, które nie są “Szklaną Pułapką”, “Zabójczą Bronią” ani “Kevinem”
1. “Scrooged”
Kocham Billa Murraya – jak my wszyscy. Więc jeśli jeden z najzabawniejszych aktorów w historii kina bierze się za stworzenie współczesnej (no powiedzmy, że współczesnej minęło już w końcu 25 lat od premiery) wersji “Opowieści Wigilijnej” musi wyjść z tego coś wspaniałego. I wyszło. Śmiałem się, gdy miałem 6 lat, śmieję się, gdy mam 25.
2.”Witaj, Święty Mikołaju”
Miałem ten film na kasecie. Gdy miałem jakieś 8 lat oglądałem go co najmniej raz w tygodniu i za każdym razem mnie zachwycał. Do dzisiaj kocham każdą scenę tego filmu. Uwielbiam upadki Chevy Chase’a, obrażanie przez niego ludzi, wspomnienie, gdy Randy Quaid nie był jeszcze szaleńcem, a Johnny Galecki nie był gwiazdą „Teorii Wielkiego Podrywu”. Wiedzieliście, że Juliette Lewis wychowała się w rodzinie scjentologów?
3. “Świąteczna Gorączka”
Jezu – ten film ma tylko 5,4 punkty na imdb. Film, który uwielbiałem, gdy byłem dzieckiem. Mnie śmieszył do łez, aokazuje się, że w opinii internetu jest żenujący. Oglądam go więc raz jeszcze i dalej potwierdzam – dobry filmy. W internecie „Giganciki” mają 6,3 a „Potężne Kaczory” 6,4. “Świąteczna Gorączka” pokazuje człowieka, który zabił Predatora biegającego po sklepach i próbujące zdobyć zabawkę dla swojego syna – za sam casting solidne 8.

