Nie oszukujmy się. Nauczyciel w naszym kraju nie ma łatwo. Na pedagogikę idą same stare panny, dewotki i dziwaczki, które potem lekko przykurzonym głosem wkładają młodzieży do głowy wiedzę. Jadwiga niewiele ma wspólnego z tym obrazem. Od kilku miesięcy prowadzi bloga #ProszęPani, który odczarowuje obraz nudzącego belfra.
– Kiedy mówię na imprezie, że jestem nauczycielką to wzbudzam żywe zainteresowanie. Nikt nie chce wierzyć, że robię to z przyjemnością i z własnej woli. Często widzę w oczach rozmówcy niedowierzanie. Szczerze, uwielbiam w ten sposób zaskakiwać ludzi. Zawsze bawią mnie ich reakcje – śmieje się #JadwigaBasista. Dziś przyznanie się do bycia nauczycielem jest to dla niej powód do dumy, ale początki wcale nie były łatwe. Na pedagogikę poszła, trochę jak wszyscy, na przeczekanie. – Nie widziałam co chce robić w życiu, więc postanowiłam pójść na łatwe studia i zastanowić się – mówi. Mijały miesiące i choć studia nie były najciekawsze, to wizja uczenia zaczęła powoli wciągać. Pierwsze, drugie, trzecie praktyki i nagle Jadwiga zdała sobie sprawę, że jest nauczycielką. Co więcej, że bardzo to lubi.
O jej pasji, przygodach z dziećmi i refleksjach możemy przeczytać na blogu, który prowadzi od kilku miesięcy. – Zawsze miałam ambicje, żeby pisać. Ale jakoś nigdy w życiu nie przytrafiła się okazja. Podczas dni otwartych w mojej szkole zdałam sobie sprawę, że nie mogę przestać mówić. Chciałam rodzicom opowiedzieć wszystko. Spotkanie się skończyło a ja usiadłam do komputera i zaczęłam pisać – opowiada. O blogu wie niewiele osób. Kilka nauczycielek i garstka rodziców. Jadwiga uczy w klasach 1 -3 więc szansa, że przeczytają go dzieci jest niewielka. Jadwiga miałaby z tym problem, bo bloga prowadzi w dość otwarty sposób.
To co jednak najcenniejsze w #ProszęPani to nie opis przygód konkretnych uczniów, ale refleksje młodej nauczycielki. Nie oszukujmy się. Nie jest to zawód łatwy. Znajomi zazdroszczą Jadwidze stabilizacji i dwóch miesięcy wakacji, ale jest to chyba jedyna rzecz, która pozytywnie kojarzy się z tym zawodem. Mankamentów jest znacznie więcej. Po pierwsze trzeba być zawsze w gotowości, zawsze skupionym i uważnym. Poza tym na każdym pedagogu ciąży piętno belfra, który znudzony otwiera podręcznik i karze uczyć się na pamięć. Jadwiga stara się uciekać od schematów. Uczy w szkole w systemie #Montessori, więc jest jej łatwiej. Dylematy nadal jednak się pojawiają.
-Nauczycielką nie jest się tylko w szkolę. Na co dzień powinnam też być przykładem dla moich dzieci. Nie zawsze jest to łatwe – żali się. Problemem są też zarobki, które nie są oszałamiające. Jadwiga nie wie ile wytrzyma w zawodzie, ale co roku zdaje sobie sprawę, że jest z nim co raz bardziej związana. Czuć to z resztą w każdym jej wpisie. Fajnie czasem wiedzieć, co nauczycielka myśli, czego się boi i jak radzi sobie z bandą dzieciaków. Co by nie mówić o tym zawodzie, to każdy z nas dobrze pamięta moment, kiedy pierwszy raz powiedział „proszę Pani”. Bez nauczycieli nie było by nas. Dobrze więc, żeby byli dobrzy.
