Świat gier Lego ma to do siebie, że jedna gra jest bardzo podobna do drugiej. Biegasz z mieczem, młotem czy pistoletem, walisz albo strzelasz we wszystko, w co się da, i zdobywasz różnokolorowe guziki.
Jedyne, co różni jeden tytuł od drugiego, to motyw, na którym za każdym razem twórcy opierają swoją historię. Były postacie z Marvela, były „Władca Pierścieni” i „Harry Potter”, a że niedawno wyszedł film „The Lego Movie”, metarecykling był do przewidzenia. „The Lego Movie Videogame” najlepiej włączyć przed obejrzeniem filmu. Niestety, jeśli wcześniej mieliście okazję nacieszyć oczy jedną z najzabawniejszych animacji ostatnich lat – gra wypadnie przy niej blado. Spotykamy oczywiście te same postacie (możecie się wcielić w niemalże 100 różnych ludzików), ale podczas gdy film w 90 minut opowiada komiczną historię, tutaj pocięta jest ona bardzo długim łupaniem we wszystko, co się rusza. Z każdą kolejną grą z serii Lego rośnie problem powtarzalności. Wprawdzie i tak spędziłem z tym tytułem bardzo miłe dziesięć godzin, ale chciałbym znów poczuć świeżość, jaką miał pierwszy „Potter”, zamiast odczuwać wieczne déjà vu, które najbardziej uderzyło mnie podczas grania w „Lego Marvel”. „The Lego Movie Videogame” jest śmieszne, interesujące i zapewni wam sporo rozrywki, ale jeśli twórcy nie znajdą nowego pomysłu na swoje klocki – każdemu ten format szybko się znudzi.
